Wes Anderson jest jednym z tych artystów, których wyjątkowy styl rozpoznalibyśmy nawet wówczas, gdyby nagle zdecydował się tworzyć swoje filmy całkowicie anonimowo. Wykreowana przez niego filmowa rzeczywistość jest wizualnie perfekcyjna, przemyślana w każdym calu, pełna magii i niebanalnych połączeń kolorystycznych, ekstrawagancka i wyrafinowana. W oczekiwaniu na jego kolejny obraz, „The French Dispatch”, którego premiera ze względu na okoliczności została przesunięta, nadrabiamy jego wcześniejsze filmy oraz zachwycamy się kontem @AccidentallyWesAnderson na Instagramie, które jest inspirowane twórczością Amerykanina.
Przypadkowa symetria
@AccidentallyWesAnderson to hołd dla estetyki reżysera, skupiający wokół siebie społeczność 1,2 miliona obserwujących. Każda fotografia, która się na nim znajduje, wygląda jak kadr z filmów Andersona i jest dowodem na to, że prawdziwej inspiracji zawsze należy szukać w otaczającym nas świecie. Jeśli tylko spojrzymy na niego pod odpowiednim kątem, możemy odnaleźć prawdziwą magię.
Co ważne, @AccidentallyWesAnderson to nie tylko piękne ujęcia, ale również kryjąca się za nimi historia. Opis każdego zdjęcia przybliża czytelnikowi sekrety danego miejsca – w tym jego pochodzenie, dokładne położenie czy czas powstania. Nie zabrakło oczywiście lokalizacji z Polski, na profilu znajdują się między innymi fotografie wnętrz Muzeum Narodowego we Wrocławiu i Politechniki Warszawskiej oraz fasady XIX-wiecznego Hotelu President w Bielsku-Białej.
Instagram na papierze
Album „Accidentally Wes Anderson: The Book”, opracowany został przez założyciela profilu, Nowojorczyka Wally’ego Kovala, przy współpracy ze 180 fotografami z 50 różnych krajów. Album będzie miał swoją premierę jeszcze w tym miesiącu.
Twórca Accidentally Wes Anderson postrzega konto jako pewnego rodzaju rozszerzenie fantazji wykreowanej w umyśle reżysera na świat rzeczywisty.
Książka zabiera czytelnika w barwną, pobudzającą zmysły, wizualną podróż dookoła świata, otwierając przed nim ponad 200 wyjątkowych miejsc. W czasie, gdy podróże stały się prawdziwą rzadkością, album jest estetyczną przepustką dla wyobraźni czytelnika do nostalgicznych wędrówek po ekscentrycznym świecie Wesa Andersona.
/tekst: Dominika Trębacz/


