Od rozpoczęcia czerwcowej kampanii prezydenta Dudy wymierzonej w społeczność LGBT, możemy obserwować narastającą agresję wobec osób LGBT. Szerokim echem odbiło się zwłaszcza brutalne starcie policji z protestującymi przeciw zatrzymaniu Margot.
Społeczność LGBT nie złożyła jednak tęczowych flag i organizuje liczne akcje, których celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec zachowania polskiego rządu, dającego przyzwolenie na dyskryminację i homofobię. W weekend nieformalna grupa aktywistów z Krakowa rozwiesiła w Małopolsce nekrologi ofiar homofobii i transfobii oraz przesłała do krakowskich redakcji bardzo ważną wiadomość na temat skutków dyskryminacji oraz dehumanizacji mniejszości. Celem akcji jest pokazanie, że nie ma czegoś takie jak "ideologia LGBT". Są tylko prawdziwi ludzie, którzy mają uczucia, pasje i przyszłość.
Tych żyć już nie odzyskamy
W nocy z sobotę na niedzielę nieformalna grupa aktywistów rozwiesiła ponad 100 nekrologów wzdłuż 130-kilometrowej trasy w całej Małopolsce. Można je znaleźć m.in. na parafiach czy na przystankach autobusowych. Stworzone przez nich nekrologii na pierwszy rzut oka nie różnią się od tych wiszących na tablicach ogłoszeń, lecz ich bohaterami są ofiary homofobii i transfobii: Dominik Szymański, Kacper Zasada, Michał Demski oraz Milo Mazurkiewicz. Jak wyjaśniają aktywiści, zrezygnowali z wykorzystania symboli religijnych, aby uniknąć oskarżeń o "obrazę uczuć religijnych". Nie chcieli także odwracać uwagi od ofiar, którym poświęcona jest akcja.
Mają nadzieję, że dzięki temu odbiorcy przeczytają nekrologi w całości oraz np. zapoznają się na własną rękę z tragicznymi historiami Milo, Dominika, Kacpra, Michała. Przede wszystkim chodzi jednak o zwrócenie uwagi na konsekwencje prorządowej nagonki na społeczność LGBT. Propagowanie nienawiści wobec mniejszości społecznych ma swoją cenę, o czym zresztą pisaliśmy na początku lipca. Z każdym tygodniem jest coraz gorzej. Dochodzi do napaści i pobić, narodowcy palą tęczowe flagi, a rząd nagradza gminy, które ogłosiły się "strefami wolnymi od LGBT". "Życie ludzkie to zbyt wysoka cena", podkreślają aktywiści i dodają, że "czas powiedzieć dość".
Dominik Szymański powiesił się w wieku 14 lat. Powodem były nienawistne komentarzy rówieśników, którzy nazywali go "pedziem" i "mięczakiem". Kacper Zasada również popełnił samobójstwo w wieku 14 lat. Był gejem, przez co koledzy i koleżanki nieustannie go prześladowali. Milo Mazurkiewicz była transpłciową aktywistką poznańskiej grupy Stonewall. W wieku 23 lat skoczyła z warszawskiego mostu Łazienkowskiego. Michał Demski pochodził z małej miejscowości i pracował jako model. Był prześladowany w szkole katolickiej, wielokrotnie zaczepiano go także na ulicach dużych miast. W wieku 30 lat popełnił samobójstwo.
Każdy przygotowany przez aktywistów nekrolog jest zakończony słowami: "Prosimy o nieskładanie kondolencji oraz zaprzestanie dyskryminacji".
