Koreańskie tytuły, które zdefiniowały dekadę – subiektywny przewodnik po K-dramach
Autor: Iwona Trydulska
16-01-2026




fot. materiały prasowe
Przygotujcie się na nostalgiczną podróż przez złotą erę koreańskich seriali – od romantycznych komedii po fantasy pełne metafizycznych rozterek.
Annyeong! (dla niewtajemniczonych: część/witam)
„Huntrix: K-popowe łowczynie demonów” rozpętały istne szaleństwo, a potwierdzenie drugiego sezonu daje nam idealny pretekst, by przejść do „poważniejszego” tematu, czyli popularnych i genialnych koreańskich dram, które ukształtowały ostatnie piętnaście lat telewizji azjatyckiej.
To zupełnie i całkowicie subiektywny wybór naszej zaprzyjaźnionej Ajumeoni (ciocia w koreańskim, ale tu: ekspertka od K-dram z wieloletnim stażem), która przeszła przez setki odcinków, wypłakała kilka rzek łez i pochłonęła niezliczoną ilość ramyeon przed ekranem.
Absolutne klasyki, bez których nie ma rozmowy
Coffee Prince (2007) – z Gong Yoo, Yoon Eun-hye i ukrytą perłą Kim Jae-wookiem
To nie jest tylko kolejny romans z przebraniem. „Coffee Prince” to seria, która zdefiniowała gatunek gender-bender romance i udowodniła, że chemia między aktorami potrafi przebić najgłupszą fabułę (choć tu fabuła wcale nie jest głupia). Gong Yoo jako Han-gyul, arogancki dziedzic zmuszony do prowadzenia kawiarni, i Yoon Eun-hye jako Go Eun-chan, dziewczyna udająca chłopaka – to połączenie wywołało falę, która do dziś nie opadła. A Kim Jae-wook jako No Sun-ki? Ciche odkrycie dla tych, którzy wiedzą, że drugoplanowe postacie potrafią kraść sceny lepiej niż główni bohaterowie.
Boys Over Flowers (2009) – Lee Min-ho, Koo Hye-sun
Tak, wiemy – to adaptacja japońskiej mangi. Tak, wiemy – cała fabuła opiera się na absurdalnym trójkącie (czworokącie? pięciokącie?) miłosnym w elitarnej szkole dla bogaczy. I tak, wiemy – Lee Min-ho z tymi kręconymi włosami to był wybór stylistyczny, nad którym warto przejść do porządku dziennego. Ale „Boys Over Flowers” to seria, która wypchnęła koreańskie dramy na globalną scenę i stworzyła wzorzec dla wszystkich kolejnych produkcji o bogatych chłopakach zakochanych w biednych dziewczynach. F4 zostało ikoną popkultury nie bez przyczyny – ta seria ma w sobie coś hipnotyzującego, mimo wszystkich wad.
Personal Taste (2010) – Lee Min-ho, Son Ye-jin
Lee Min-ho po raz drugi, tym razem jako architekt udający geja, by zamieszkać z Son Ye-jin. Brzmi jak setup do tandetnej komedii romantycznej? Owszem. Ale wykonanie to czyste złoto – Son Ye-jin gra Jeon Jin-ho z taką energią, że trudno oderwać wzrok, a Lee Min-ho udowadnia, że potrafi być czarujący nawet w najbardziej absurdalnych scenariuszach. To seria o tym, jak stereotypy się rozpadają, a ludzie okazują się bardziej skomplikowani, niż się wydaje.
The Heirs (2013) – Lee Min-ho, Park Shin-hye, Kim Woo-bin
Lee Min-ho po raz trzeci – tym razem jako spadkobierca fortuny uwikłany w klasową wojnę miłosną. „The Heirs” to guilty pleasure w najczystszej postaci: nastoletnie dramaty, bogactwo ponad wszelką miarę, forbidden love i Kim Woo-bin jako Young-do, który swoją złożonością charakteru przyćmiewa głównego bohatera. Park Shin-hye jako Eun-sang reprezentuje wszystko, co najlepsze w koreańskich kobiecych protagonistkach – jest uparta, lojalna i nie daje się zepchnąć na margines. A OST z Loveways „The Story Only I Didn't Know"? Do dziś łapie za serce.
My Love from the Star (2013-2014) – Kim Soo-hyun, Jun Ji-hyun
Kosmita, który utknął na Ziemi na 400 lat i zakochuje się w kapryśnej gwieździe Hallyu – to mogło być katastrofą. Zamiast tego stało się globalnym fenomenem. Kim Soo-hyun jako Do Min-joon to połączenie elizbetańskiej powagi i współczesnego cynizmu, a Jun Ji-hyun jako Cheon Song-yi pokazała, że kobiece postaci w K-dramach mogą być równocześnie śmieszne, żałosne, inteligentne i absolutnie nieodparte. Scena z kurczakiem i piwem przed telewizorem? To już fragment historii popkultury.
Kill Me, Heal Me (2015) – Ji Sung, Hwang Jung-eum, Park Seo-joon
Ji Sung grający siedem różnych osobowości w jednym ciele to masterclass aktorstwa, punkt. Każda alternatywna osobowość Cha Do-hyuna ma własny styl mówienia, poruszania się, sposób patrzenia – od dziecięcej Yo-na po agresywnego Shin Se-gi. Hwang Jung-eum jako terapeuta Oh Ri-jin stara się nie zginąć w tym wirze, a Park Seo-joon jako Oh Ri-on (tak, to drugoplanowa rola, zanim stał się gwiazdą) dodaje słodko-gorzkiego smaku. Ta seria to psychologiczny thriller opakowany w romansową komedię – i działa bezbłędnie.
Legend of the Blue Sea (2016) – Lee Min-ho, Jun Ji-hyun
Lee Min-ho i Jun Ji-hyun po raz pierwszy razem na ekranie – to jak połączenie dwóch megagwiazd w konstelację, która oślepia. On jako cwany oszust z przeszłością, ona jako syrenka próbująca zrozumieć ludzki świat. „Legend of the Blue Sea” to fantasy romance z rozmachem, pełna humoru (Jun Ji-hyun jest komediową rewelacją), dramatycznych zwrotów akcji i reinkarnacyjnej miłości. Plus kostiumowe flashbacki do czasów Joseon, bo czemu nie?
Goblin / Guardian: The Lonely and Great God (2016-2017) – Gong Yoo, Lee Dong-wook, Kim Go-eun
Duet doskonały: Gong Yoo jako nieśmiertelny goblin szukający swojej panny młodej, która uwolni go od przekleństwa, i Lee Dong-wook jako Mroczny Żniwiarz, który nie pamięta własnej przeszłości. Kim Go-eun jako Ji Eun-tak – dziewczyna, która widzi duchy i zostaje wplątana w tę metafizyczną układankę – przynosi świeżość i energię. „Goblin” to seria o samotności, wieczności i tym, jak miłość potrafi być równocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Sceny z wbijaniem miecza? Ikoniczne. OST Crusty's „Beautiful”? Legendarny.
What's Wrong with Secretary Kim (2018) – Park Seo-joon, Park Min-young
Park Seo-joon jako Lee Young-joon – wiceprezes pełen siebie do granic absurdu, z ego wielkości Korei Południowej – to postać, która mogłaby być nie do zniesienia. Ale Park gra go z taką autoironią i czarem, że Young-joon staje się fascynujący. Park Min-young jako Kim Mi-so, sekretarka, która po dziewięciu latach lojalnej służby postanawia odejść, rozbija każdą scenę swoją klasą. Ich chemia? Elektryzująca. Ta seria to dowód, że nawet najbardziej oklepany schemat (szef zakochuje się w sekretarce) może być genialny, jeśli obsada i scenariusz trzymają poziom.
To tylko początek listy. Lata 2007-2018 to złota era koreańskich dram, która dała nam dziesiątki tytułów zasługujących na uwagę. „Reply 1997”, „Descendants of the Sun” czy „Secret Garden”.
Jakie serie z tego okresu ukształtowały wasz gust? Które pary ekranowe sprawiły, że wierzyliście w miłość? I co najważniejsze – które serie zmusiły was do przeczołgania się przez trzy sezony depresji poodcinkowej?
Piszcie w komentarzach – Ajumeoni czeka na wasze typy.