Wcześniej panujące prawo nakazywało kary od 16 do nawet 54 miesięcy pozbawienia wolności za usunięcie ciąży. Zamożne kobiety z dużych miast radziły sobie z omijaniem prawa i wykonywały aborcję w odpowiednich warunkach, natomiast te mniej wykształcone nie miały dostępu do wiedzy na temat zabiegu. Organizacja Causa Justa, która wzywała do dekryminalizacji aborcji, podawała że prawie 90% przerywanych ciąż odbywała się potajemnie w nieodpowiednich warunkach. Z reguły dotyczyło to mieszkanek wsi w bardzo różnym wieku. Najmłodsza dziewczynka miała 11 lat. Władze kolumbijskie rozstrzygały średnio 400 spraw rocznie przeciwko kobietom wykonującym aborcje. Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat w sumie 268 kobiet zostało skazanych, co bardzo mocno wpłynęło na zwiększenie fali protestów.
„– Kryminalizacja aborcji karze najbiedniejsze kobiety, zmarginalizowane, zapomniane i najbardziej dyskryminowane w kraju. Jest to przestępstwo, które w swojej naturze karze ubóstwo” napisał w uzasadnieniu prezes sądu Arturo Zaldívar.
W dniu wydania decyzji przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego zgromadziły się tłumy zwolenników legalizacji aborcji. Nieprzypadkowo na wszystkich transparentach i chustach pojawił się kolor zielony, gdyż jest on uznawany za kolor nadziei. Wcześniej był używany przez argentyńskie aktywistki, którym dwa lata temu udało się uzyskać dostęp do legalnej aborcji.
Według raportu WHO z 2016 roku w Ameryce Łacińskiej wykonywano więcej aborcji niż w Europie. Wysoce restrykcyjne prawo antyaborcyjne nie wpłynęło na ilość wykonywanych zabiegów. Kolumbia, w porównaniu z Polską, zadbała o bezpieczeństwo i opiekę wszystkich kobiet, dając im możliwość podejmowania decyzji o własnym ciele.