Kolejna debata na temat hiszpańskiej korridy

19-09-20222 min czytania
Kolejna debata na temat hiszpańskiej korridy
fot. Markkku/Fickr
Politycy, którzy sprzeciwiają się wyścigom byków przez wzgląd na bezpieczeństwo i okrucieństwo wobec zwierząt, napotykają ostry sprzeciw ze strony branży, która podkreśla, że wydarzenia te mają duże znaczenie kulturowe.
W Hiszpanii rozpoczęła się kolejna debata na temat kontrowersyjnych wyścigów byków po tym, jak co najmniej 10 osób zginęło biorąc w nich udział tego lata. Wiele osób sprzeciwia się tego typu wydarzeniom ze względu na okrucieństwo wobec zwierząt, inni powołują się na kwestie bezpieczeństwa ludzi. Siedem osób zginęło w tym roku we wschodniej Walencji, troje ludzi straciło życie w Madrycie. Wśród ofiar śmiertelnych znajduje się znany recortador – mężczyzna, który unika byków na arenie, wykonując salta i inne akrobatyczne ruchy – Daniel Gonzalez Arribas. Nagranie wideo pokazuje, jak 30-latek nie zdążył wspiąć się na ogrodzenie próbując uciec przed bykiem, który następnie śmiertelnie go poturbował.
fot. Markkku/Flickr
Szef walenckiej Federacji Klubów Walki Byków, German Zaragoza twierdzi, że każdy, kto próbowałby zakazać tych wydarzeń, stanąłby w obliczu ciężkiej batalii, a jego organizacja promuje związane z bykami krwawe wyścigi jako „najbardziej tradycyjne i autentyczne” fiesty w Hiszpanii.
Będą musieli przejąć miłość Walencji do »bous al carrer« [byków biegających] powiedział Zaragoza.
Tymczasem hiszpańska partia polityczna PACMA (Partia Przeciwko Znęcaniu się nad Zwierzętami) uważa, że istnieją poważne powody, by tego zabronić.
Przypomnijmy, że wydarzenia te opierają się na skrajnym okrucieństwie i przemocy i jako takie stanowią, oprócz autentycznych tortur dla zwierząt, wielkie niebezpieczeństwo dla wszystkich ludzi. Są to archaiczne tradycje, które podsycają przemoc i zatruwają społeczeństwo. To wstyd, że pomimo tego, że rok po roku wydarzenia te powodują poważne straty, wypadki i zgony, administracje nadal zezwalają na ich świętowanie, a nawet promują i finansują je częściowo ze środków publicznych.
Oskar Dziki /Wild Weekly/
FacebookInstagramTikTokX