W sobotę 9 października Kim Kardashian zadebiutowała jako prowadząca Saturday Night Live. Jak poradziła sobie w tej roli? Trzeba przyznać, że całkiem nieźle! W monologu otwierającym celebrytka żartowała nie tylko ze swojej mamy i sióstr, ale także zmarłego ojca, który bronił gwiazdę amerykańskiego futbolu O.J. Simpsona w procesie o zamordowanie byłej żony. Dotychczas rodzina Kardashianów raczej unikała wypowiadania się w mediach na temat procesu O.J. Simpsona, więc było to spore zaskoczenie. Celebrytka odniosła się także do swojej słynnej sekstaśmy czy rozwodu z Kanye Westem. Monolog wygłosiła w różowej kreacji od Balenciagi, a wideo zostało obejrzane już ponad 2 miliony razy. Jedno jest pewne – Kim nie można odmówić dystansu do siebie.
Nikt nie jest bezpieczny
Pierwszy żart nawiązywał do słynnej sektaśmy Kim oraz piosenkarza Raya J, ktora ujrzała światło dzienne w 2007 roku. Zaledwie kilka miesięcy później rozpoczęła się emisja programu „Z kamerą u Kardashianów", a Kris Jenner stała się najpopularniejsza menedżerką na świecie. Program również bardzo szybko zdobył popularność – premierowy odcinek drugiego sezonu obejrzało niemal półtora miliona widzów. Dziś Kylie posiada imperium kosmetyczne, Kendall jest modelką, Kourtney prowadzi stronę lifestylową Poosh, a Khloe ma swoją markę odzieżową Good American.
Ray J wielokrotnie wypowiadał się na temat sekstaśmy. Zdradził m.in., że wideo wcale nie wyciekło, a wszystko zostało ukartowane przez Kris Jenner.
Największe emocje wywołało jednak wspomnienie słynnego amerykańskiego futbolisty O.J. Simpsona, który w 1994 został oskarżony o zamordowanie swojej byłej żony Nicole Brown oraz jej znajomego Rona Goldmana. W zespole obronców sportowca znajdował się m.in. Robert Kardashian, z którym Kris Jenner rozwiodła się w 1991 roku. Para przyjaźniła się z Simpsonami, a zabójstwo Nicole było dla nich wielkim szokiem. Finalnie w 1995 roku O.J. został uniewinniony.
Chwilę później Kim wyjaśniła, że jest influencerką, ale nie zamierza nikomu mówić, jak powinien się zachowywać. – Mam na imię Kim, a nie Karen – stwierdziła, nawiązując do stereotypowej Karen, czyli białej Amerykanki, która zachowuje się nieuprzejmie wobec sprzedawców i kelnerów oraz uważa, że wszystko jej się należy. – To dziwne, że moja mama nie nazwała mnie Karen. Zwłaszcza, że wszystkie imiona w naszej rodzinie zaczynają się na „K". Nie wiem, jak udało jej się to przewidzieć. Z Caitlin nie poszło jej tak dobrze... – zażartowała.
W pewnym momencie poruszyła kwestię polityki. Czy Kim marzy o tym, aby zostać senatorką lub prezydentką? Na szczęście nie. – Nie możemy mieć trzech niedoszłych polityków w rodzinie – poinformowała. W tym roku Caitlyn Jenner ubiegała się o stanowisko gubernatora Kalifornii, ale udało jej się uzyskać tylko 1 proc. głosów. Drugim „niedoszłym politykiem", o którym mówi Kim, jest oczywiście Kanye West. Raper startował w zeszłorocznych wyborach prezydenckich, ale również poniósł porażkę.
Cały monolog Kim Kardashian w SNL możecie obejrzeć poniżej:


