We Włoszech zniesławienie instytucji państwowych, w tym rządu, parlamentu, sądów czy armii, może skutkować grzywną w wysokości do 5000 euro oraz wezwaniem do procesu. Choć prawo przewiduje możliwość kary więzienia do trzech lat, rzecznik ministra sprawiedliwości Carlo Nordio zaznaczył, że Molko prawdopodobnie nie trafi do więzienia. Rzecznik zespołu Placebo odmówił komentarza w sprawie oskarżeń.
Giorgia Meloni stoi na czele nacjonalistycznej partii Bracia Włosi i od 2022 roku kieruje skrajnie prawicową koalicją rządzącą. Jej gabinet prowadzi twardą politykę wobec imigracji, aborcji oraz rodzicielstwa osób tej samej płci. Niedawno premier Włoch uczestniczyła w inauguracji Donalda Trumpa, spotykając się z przedstawicielami skrajnie prawicowych środowisk amerykańskich.
W ostatnich miesiącach rząd Meloni przyjął prawo zakazujące surogacji, zrównując osoby korzystające z tej metody za granicą z terrorystami, pedofilami i zbrodniarzami wojennymi. Krytycy podkreślają, że 90% włoskich par decydujących się na surogację to pary heteroseksualne.
Pierwszy rok rządów Meloni odnotował rekordową liczbę pozwów przeciwko osobom publicznym, co potwierdziła komisja ds. wolności obywatelskich Parlamentu Europejskiego. Wśród pozwanych znalazła się m.in. filozofka Donatella Di Cesare, którą szwagier Meloni pozwał za porównanie jego przemówienia do „Mein Kampf” Hitlera. Krytycy rządu twierdzą, że jest to część strategii mającej na celu ograniczenie wolności słowa.
Sprawa Briana Molko może stać się kolejnym przypadkiem w debacie o wolności słowa we Włoszech i jej granicach w kontekście krytyki politycznej.