„Zrobiłem te zdjęcia latem 1983-84, każdego roku miesiąc suchego upału i gryzącego światła. Moim zdaniem ich często spłycona przestrzeń, przywołuje greckie malarstwo wazonowe i płaskorzeźbę (zebraną/połączoną tu jak fryz). Nie wspominając już o tym, że ich „postacie” płoną witalnością lub naładowane są powagą mitu. Pamiętam, jak odwieczna procesja do świątyń Ateny budziła we mnie drżenie za każdym razem, gdy do niej dołączałem, podekscytowany, że jestem blisko tego wspaniałego miejsca" - opowiadał Tod Papageorge.