Billie Eilish to bez wątpienia największy fenomen muzyczny ostatnich miesięcy. Jej wydany w marcu tego roku album "When We All Fall Asleep, Where Do We Go?" trafił na pierwsze miejsca sprzedaży w wielu krajach, od USA do Belgii, a teledyski do singli amerykańskiej wokalistki na YouTubie mają po kilkaset milionów odtworzeń. Można powiedzieć, że jako 17-latka osiągnęła w tym roku na rynku muzycznym wszystko, co można zamarzyć. Brakowało tylko jednego - współpracy z największym idolem Eilish, Justinem Bieberem. Właśnie udało się jej zrealizować i to.
Do sieci trafił remiks megahitu Billie Eilish, "bad guy". Oprócz artystki słyszymy w nim Biebera, jednego z najbardziej polaryzujących słuchaczy wykonawców, który nagrał rapowaną zwrotkę o byciu tytułowym złym chłopcem. Na takie kombo czekały miliony. Zapewne możemy się spodziewać kolejnych odsłon współpracy obu gwiazd.
Co ciekawe, jeszcze kilka miesięcy temu Bieber zapowiadał przerwę w karierze (przy uciesze wielu osób...):
"Muzyka jest dla mnie niezwykle ważna. Nic nie jest jednak dla mnie istotniejsze niż moja rodzina i moje własne zdrowie" - napisał wtedy w oficjalnym oświadczeniu muzyk.


