Pedro Almodóvar powraca z nowym filmem. „Ludzki głos" to średniometrażowa produkcja nagrana w czasie pandemii, która jest inspirowana monodramem Jeana Cocteau z 1930 roku o tym samym tytule. W sztuce francuskiego pisarza głównym motywem jest rozmowa telefoniczna, którą jedyna bohaterka na scenie przeprowadza ze swoim utraconym kochankiem.
W zwiastunie filmu Tilda Swinton miota się w czerwonej sukni Balenciagi, kupuje siekierę, rozbija kieliszki. Krótko mówiąc: spędza czas, oczekując przybycia byłego kochanka, którego walizki i pies są jej jedynymi towarzyszami. Przechodzi przez ciąg emocji – od znudzenia i bezradności do szału. Wydaje się, że kolejny film hiszpańskiego reżysera będzie buzował od uczuć i da Swinton, laureatce Oscara, szansę za zaprezentowanie całego spektrum swoich aktorskich umiejętności.
Całe uniwersum
Cechą charakterystyczną dla Almodóvara jest przenikanie się motywów z różnych jego filmów i różnorodne nawiązania do poprzednich dzieł. Do tekstu Cocteau podchodził już dwukrotnie – w „Kobietach na skraju załamania nerwowego" i w „Prawie pożądania" – co pozwala patrzeć na jego twórczość jako na jedną opowieść, w której pewne wątki powracają.
Zaznaczył także, że jego zamiarem było złamanie filmowej „czwartej ściany", którą określił jako „materialną rzeczywistość tego, co fikcyjne".
Porwanie uwagi
W wywiadzie dla „Town and Country" reżyser zauważa, że film stał się metaforą życia, jakie zostało narzucone przez pandemię – życia spędzonego w swoim domu, w samotności. Almodóvar komentuje także współczesne realia kinematografii, a dokładniej konflikt między platformami streamingowymi a kinem.
/tekst: Iga Trydulska/


