Oczywiście wypuszczenie lwów z klatki nie wchodziło w grę. Zarząd ZOO znalazł na to sposób, a mianowicie nakłonił jednego z pracowników, aby wcielił się w rolę króla dżungli. Mężczyzna przebrał się więc za maskotkę, a następnie podjął próbę opuszczenia terenu.
Przeszkodzili mu w tym koledzy, wyposażeni w sprzęt specjalistyczny. Wówczas "lew" zaczął zachowywać się agresywnie i natarł na jednego z nich. Udawany drapieżnik przeżył również spotkanie pierwszego stopnia ze strzałką wypełnioną placebo. W międzyczasie odwiedzającym nakazano opuścić teren oraz rozpoczęto ewakuację.
Cała symulacja odbyła się tuż obok wybiegu dla lwów, które nie wyglądały na przejęte.