FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Tech
|
Świat

Jak spodnie z dresu zapoczątkowały zagładę człowieka

Autor: Magda Chemicz
06-03-2026
Jak spodnie z dresu zapoczątkowały zagładę człowieka
Jak spodnie z dresu zapoczątkowały zagładę człowieka
fot. kadr z serialu „Pluribus

XXI wiek stoi pod znakiem komfortu. Jeśli można zrobić coś szybciej i łatwiej – tak właśnie będzie zrobione. Wydawałoby się, że to nic złego. Ale pamiętajmy, że domowe psiaki też były kiedyś wilkami – i uzależniły się od komfortu.

Oglądając ostatnio „Śmierć w Wenecji”, żałowałam, że doszliśmy do momentu, w którym moda jest tak liberalna. Gdzie podziała się dbałość o szczegół, gdzie podział się sznyt i elegancja? Przez wieki moda opierała się na podążaniu za trendami. Gorsety, miliony warstw, ubrania, w których trudno usiąść, chodzić, czy nawet oddychać. Ale czego się nie robi dla stylu?

Albo raczej – czego się nie robiło. Moda się zmienia, a granice tego, co jest akceptowalne, przesuwają się. Z jednej strony panuje wszechobecna kultura wizualna, a z drugiej przykładamy mniej uwagi do aspektów wizualnych niż kiedykolwiek wcześniej. Zapominamy, że życie zaczyna się tam, gdzie kończy się nasza strefa komfortu.

Ubrania to tylko wierzchołek góry lodowej

Spodnie z dresu czy pilatesowe legginsy to objaw, a nie choroba. Jesteśmy jako gatunek uzależnieni od komfortu, jednocześnie fundując sobie dopaminowe Eldorado i zupełnie zatracając umiejętność odwlekania gratyfikacji (dzięki Justyna za świetną rozmowę).

Dlaczego narzekamy na pracę, ale jej nie zmienimy? Dlaczego nie rozwijamy pasji, które dają nam poczucie satysfakcji, tylko wracając do domu wskakujemy z laptopem pod kołdrę, żeby obejrzeć głupawy serial?

Po takim wieczorze znowu idziemy do biura – bez ekscytacji czy historii do opowiedzenia, znudzeni i zmęczeni monotonią. Chcąc ułatwić sobie pracę, sięgamy po ułatwienia – a o to dzisiaj nie trudno. Do gry dołącza sztuczna inteligencja, a nasz mózg powoli przestaje radzić sobie z coraz prostszymi zadaniami.

Ułatwiając sobie życie, zakuwamy się w kajdany

Tu użyjemy chata, tam rozszerzenia do przeglądarki, a w artykuł nie klikniemy, bo agent AI wyciągnie nam z niego informacje i sparafrazuje tak, żeby był jak najłatwiejszy w przyswojeniu. Jesteśmy uwikłani w samorozbudowującą się sieć połączeń, z której coraz ciężej jest nam się wydostać. Mózg szybko się rozleniwia i niechętnie wróci do samodzielnego myślenia. A co jeśli nagle technologie znajdą się za paywallem – albo po prostu znikną?

Dobrowolnie oddajemy swoją wolność

Uzależnienie kojarzymy w pierwszej kolejności z substancjami – zapominając, że równie mocno można uzależnić się od uczuć czy stanów psychofizycznych, między innymi od komfortu. Z jednej strony buntujemy się przeciwko zabraniu naszej autonomii (czego najświeższym przykładem są reakcje na serial „Pluribus”), a z drugiej zbliżamy się do podobnego stanu – tylko z wyłączeniem powszechnego szczęścia.

Niedługo skończymy jak we francuskiej animacji „Dziwna planeta”, w której ludzie trzymani byli w klatkach, jako zwierzątka istot mądrzejszych, mających nad nimi całkowitą władzę. Ludzie na dziwnej planecie żyli w większości wygodnie – podobnie jak nasze zwierzątka domowe – ale nie mieli żadnej autonomii.

FacebookInstagramTikTokX