FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Muzyka

Intymne wspomnienia, nuta rodzimego kampu i syntezatorowe fantazje

26-09-2017
Intymne wspomnienia, nuta rodzimego kampu i syntezatorowe fantazje
Intymne wspomnienia, nuta rodzimego kampu i syntezatorowe fantazje

Debiutancka płyta Kaliny już w sprzedaży.

tekst Łukasz Lubiatowski

Materiał pochodzi z 88. wydania magazynu K MAG

Kalina. W polskiej popkulturze to imię zobowiązuje. Każda imienniczka niezapomnianej gwiazdy „Kabaretu Starszych Panów” rozpoczynająca karierę sceniczną ma niezwykle wysoko ustawioną poprzeczkę. Kalina Hlimi-Pawlukiewicz, podobnie jak niegdyś wielka Kalina Jędrusik, marzy o połączeniu kariery aktorskiej z rolą kompozytorki i wokalistki. Co więcej, ma szansę odnieść sukces! Od 22 września nakładem Polskiego Radia dostępny jest jej debiutancki album "Czyste szumienie", w którego powstanie zaangażował się znakomity producent Max Skiba (The KDMS). Płytę poprzedza singiel „Nawet jeśli”, w którym nowoczesną produkcję doskonale uzupełnia świadomie afektowany, charakterystyczny wokalKaliny. Twórcy projektu podsuwają nawet ciekawe krytyczne tropy: „Wyobraźmy sobie wszechświat, w którym hitami są produkowane przez Giorgio Morodera piosenki Zdzisławy Sośnickiej”. Intrygujące, prawda?

Debiutancki krążek wyróżnia się spośród innych rodzimych propozycji przede wszystkim za sprawą głosu Kaliny – jego barwa współbrzmi ze stylowymi klasycznymi disco-funkowymi produkcjamiSkiby, jak choćby „Biuro rzeczy znalezionych”, ale też świetnie sprawdza się w nostalgicznych hippisowskich harmoniach wolniejszych piosenek, takich jak „Grille i Tukany” czy „Jestem tu”. Intymne wspomnienia Kaliny, nuta rodzimego kampu i syntezatorowe fantazje łączą się w barwnej, retro-futurystycznej kreacji.

Stefan Węgłowski: „Z muzyką jest jak z narkotykami – szukasz coraz mocniejszych doznań”

FacebookInstagramTikTokX