We wrześniu analiza próbek moczu Igi Świątek wykazała śladowe ilości trimetazydyny, które były ekstremalnie niskie. Ekspert, doktor Andrzej Pokrywka, podkreślił, że stężenie substancji nie odpowiadało nawet najmniejszej terapeutycznej dawce, co sugeruje, że mogła ona dostać się do organizmu przypadkowo.
„12 września dowiedziałam się o pozytywnym wyniku testu antydopingowego, z próbki pobranej 12 sierpnia, czyli przed turniejem w Cincinnati. Zostało wykryte najmniejsze w historii stężenie trimetazydyny. To najtrudniejsze doświadczenie w moim życiu. Nie zrobiłam nic złego” tłumaczy polska tenisistka w opublikowanym filmie na Instagramie.
Ekspert zauważył również, że system antydopingowy wymaga aktualizacji przepisów, aby uwzględniać możliwość kontaminacji i unikać podobnych sytuacji w przyszłości.
„Wszystko zostało skrupulatnie wyjaśnione, a ja mogę z czystą kartą wrócić do tego, co kocham najbardziej i wiem, że będę teraz silniejsza niż kiedykolwiek” kończy wypowiedź Iga.