Pozostaje mieć nadzieję, że będzie to oficjalny koniec tej sprawy.
Od lutego wszyscy mówią o Julii Wendell, która twierdziła, że jest zaginioną Madeleine McCann. Przypomnijmy: w maju 2007 trzyletnia McCan zniknęła podczas wakacji w Portugalii. Rodzice dziewczynki, lekarze Kate i Gerry, zostawili Madeleine oraz jej rodzeństwo w pokoju hotelowym, a następnie poszli na kolację ze znajomymi. W czasie trwania kolacji Kate i Gerry naprzemiennie odwiedzali dzieci w pokoju. Kate zeznała, że koło 22. poszła sprawdzić, co słychać u dzieci, lecz Madeleine nie było już w pokoju.
Polka podzieliła się „dowodami” na swoich profilach w mediach społecznościowych i niedługo później temat podchwycili miłośnicy true crime oraz międzynarodowe media. W końcu Julia trafiła pod skrzydła „Perskiego medium”, czyli Fii Johansson – jasnowidzki oraz prywatnej detektywki. W pewnym momencie Johansson poinformowała na InstaStories, że „może decydować o życiu Julii, jej zdrowiu i dobru”, co wywołało plotki na temat ubezwłasnowolnienia Polki. Istnieje jednak możliwość, że jasnowidzka miała na myśli pełnomocnictwo oraz reprezentowanie interesów Julii.
Panie wystąpiły nawet w amerykańskim programie „Dr Phil”, gdzie zdradziły, że czekają na wyniki testu DNA. Niespodziewanie Fia Johansson udzieliła wywiadu, w którym potwierdziła, że Polka nie może być zaginioną McCann. Wcześniej wszystkiemu zaprzeczyli również rodzice Wendell.
Teraz wszystko oficjalnie stało się jasne – wyniki testu DNA potwierdziły, że Julia Wendell nie jest zaginioną Madeleine McCann.
Jak zdradziła, Julia planuje wrócić do Polski i zamieszkać ze swoim ojcem.
Głos zabrał również rzecznik rodziców McCann.


