Nowe pokolenie stylistów idzie o krok dalej w trendzie wellness i uczy nas, jak garderoba może pomóc nam uporządkować życie i zachować spokój.
Kalendarz wskazuje datę 2 stycznia. Do tej pory prawdopodobnie zapisaliście się na siłownię, zaczęliście czytać pierwszą w tym roku książkę i prowadzicie dziennik, który pozwala wam mierzyć się z emocjami. Wszystko to oczywiście w poszukiwaniu wewnętrznego balansu i spokoju. A co, gdyby wasze szafy mogły być jednym ze źródeł, które zapewnią spokój ducha w nowym roku? Otóż z odsieczą przybywają... holistyczni styliści! Na nowy trend zwraca uwagę biblia mody, czyli amerykański „Vogue”.
„Wszystko jest połączone”
Jej indywidualne sesje z klientami zaczynają się od wysłuchania potrzeb, refleksji oraz przywołania wspomnień związanych z ubraniami. Cały proces ma sprawić, że nasz nowy, zredefiniowany styl będzie wyrażał się w odzyskaniu kontroli nad życiem. To coś więcej, niż tylko projekt organizacyjny; chodzi o dostosowanie garderoby do wewnętrznego „ja”, pielęgnowanie pewności siebie i transformację codziennych doświadczeń.
Skąd to się bierze?
Kiedy w internecie niemalże codziennie pojawia się nowy trend w branży modowej, ich znaczenie ulega osłabieniu i decentralizacji. Trendy nie są już wyroczniami dla wielbicieli mody, a jedynie wskazówką. Co więcej, najpopularniejsze fasony możemy dostać głównie w sieciówkach, gdzie na metkach królują plastikowe materiały. Wchodzi to w polemikę z naszą coraz bardziej obszerną świadomością na temat jakości ubrań.
Liczba wyszukiwań kaszmirowych swetrów wzrosła o 51% od zeszłego roku. Rośnie zapotrzebowanie na wysokiej jakości, trwałe elementy garderoby. Shakaila Forbes-Bell, modowa psycholożka prowadząca konto Fashion Is Psychology na TikToku, wyjaśnia, skąd jej zdaniem się to bierze.


