W kwietniu pisaliśmy o grupie księży z Gdańska, którzy palili na stosie "nieprawomyślne książki", wśród których znalazł się m.in. "Zmierzch" czy "Harry Potter". Jak się okazuje, seria przygód o młodym czarodzieju w niektórych kręgach nadal budzi duże emocje, czego przykładem jest petycja rodziców o zniesienie "Harry'ego Pottera" z listy lektur w szkole w Lisowie. Choć dyrektor zgodziła się przystać na ich prośbę, interwencja rodziców wywołała nieoczekiwany wpływ na dzieci.
Infekowanie umysłów i dusz
Rodzice powołują się na opinie hierarchów kościelnych takich jak ks. egzorcysta Aleksander Posacki, papież Benedykt XVI czy rzymski egzorcysta, Gabriel Amorth. Argumentują również, że u Tolkiena czy Lewisa magią nie zajmują się ludzie, a postaci fantastyczne, natomiast w uniwersum Rowling sztuk okultystycznych uczy się nastoletni chłopiec.
Pani dyrektor też jest fanką Pottera
Czytając treść pisma skierowanego do zarządu szkoły, można odnieść wrażenie, że rodzice zupełnie nie zrozumieli przekazu zawartego w książkach o młodym czarodzieju. J. K. Rowling napisała poruszającą historię o sile przyjaźni, potędze miłości oraz "niedzieleniu ludzi ze względu na pochodzenie", co doceniły miliony czytelników na całym świecie.
Co ciekawe, uważa tak również dyrektor Katarzyna Adamik, do której zostało skierowane pismo. W swojej odpowiedzi przytoczyła liczne dowody potwierdzające pozytywny wpływ sagi na uczniów. Adamik podkreśliła, że Kościół katolicki nigdy nie wydał żadnego oświadczenia na temat powieści Rowling. Mało tego, oficjalna watykańska gazeta "L'Osservatore Romano" pochwaliła sposób, w jaki ukazana została walka dobra ze złem w ekranizacji szóstej części "Harry Potter i Książę Półkrwi".
Są też inne argumenty. Książki o Potterze często wygrywają plebiscyty na lektury marzeń, dzieci utożsamiające się z bohaterami wykazują większą empatię i nawet w przykładach Centralnej Komisji Egzaminacyjnej możemy znaleźć nawiązanie do Pottera. Zresztą, jak wynika ze statystyk prowadzonych przez szkołę, omawianie pozycji znanej uczniom wpływa pozytywnie na wyniki, a "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" jest czytany dużo chętniej niż pozostałe lektury.
Negatywne skutki interwencji rodziców
Podczas prezentacji języka migowego na lekcji dotyczącej komunikacji językowej w klasie IV, jedna z uczennic zareagowała następującymi słowami: "Nie pokazujcie tego znaku, to znak szatana! Nie pokazuj tego!". Warto zaznaczyć, że nigdy wcześniej taka sytuacja się nie zdarzyła, a seria o Harrym Potterze w poprzednich latach była omawiana w szkole w Lisowie.
Zakończenie sporu
Choć odpowiedź dyrektor Adamik zajmuje 6 stron, a zarówno Adamik, jak i zarząd szkoły pozostają przy stanowisku, że powieść Rowling to wartościowa książka zachęcająca do czytania i pomagająca uczniom uzyskiwać lepsze stopnie, "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" nie będzie omawiany na zajęciach.
Jednocześnie Adamik skrytykowała, że przez interwencję rodziców dzieci zostały wciągnięte w dyskusje, w których nie powinny brać udziału. Decyzja o wycofaniu książki została podjęta ze względu na szacunek wobec prawa rodziców do wychowania dzieci według własnego światopoglądu i przekonań religijnych.
W zeszłym roku łączna sprzedaż serii książek o Harrym Potterze przekroczyła próg 500 milionów egzemplarzy. To oznacza 31% wzrostu. Pomimo upływu lat popularność uniwersum nie słabnie. Bilety na sztukę "Harry Potter i przeklęte dziecko" sprzedają się jak świeże bułeczki, a wszelkie gadżety, takie jak edycja kolekcjonerska planszówki Scrabble, wzbudza entuzjazm fanów.


