Kiedy Donald Trump pochwalił się na Truth Social słowami „absolutnie uwielbiam, że Colbert został wyrzucony. Jego talent był jeszcze mniejszy niż oglądalność”, Stephen Colbert odpowiedział w sposób, który przejdzie do historii amerykańskiej telewizji. W poniedziałkowym odcinku „The Late Show”prowadzący stanął przed kamerą w ramce oznaczonej „Eloquence Cam” i wypowiedział dwa słowa, które sprawiły, że publiczność w Ed Sullivan Theater eksplodowała owacją.
„Go fuck yourself”, powiedział do kamery, patrząc Trumpowi prosto w oczy przez ekran. Colbert nie poprzestał na eleganckim „idź się pieprz”. Kiedy Trump dodał w swoim poście „słyszę, że Jimmy Kimmel jest następny”, Colbert błyskawicznie odpowiedział:
Ten moment udawanej megalomanii – jednocześnie śmieszny i prawdziwy – doskonale oddaje to, czym „The Late Show” stało się w czasie prezydentury Trumpa: sceną pojedynku, gdzie każdy cios wymierza się publicznie, a każda riposta może być ostatnią.
Łapówka warta 16 milionów dolarów
Timing całej afery nie mógł być bardziej podejrzany. CBS ogłosiło anulowanie show Colberta zaledwie trzy dni po tym, jak prowadzący nazwał 16-milionowe ugody Paramount z Trumpem „wielką, tłustą łapówką”. Ta ugoda dotyczyła pozwu o rzekomo zmanipulowany montaż wywiadu z Kamalą Harris w „60 Minutes” – pozwu, który nawet Paramount określiło jako „całkowicie bezpodstawny”. W momencie, gdy Paramount negocjuje fuzję ze Skydance Media – transakcję wymagającą zgody administracji Trumpa – każdy gest może być interpretowany jako próba przypodobania się.
Cancel culture w wersji telewizyjnej
I tu dochodzimy do sedna problemu. CBS twierdzi, że anulowanie jest podyktowane „czysto finansową decyzją”, ale jak wytłumaczyć zamknięcie programu, który jest liderem oglądalności w swoim paśmie?
Senatorowie Elizabeth Warren i Adam Schiff nie ukrywają podejrzeń.
Writers Guild of America wezwało do śledztwa prokuratora generalnego stanu Nowy Jork w sprawie okoliczności anulowania „The Late Show”, twierdząc, że związek ma „poważne obawy, że anulowanie The Late Show to łapówka, poświęcenie wolności słowa na rzecz przypodobania się administracji Trumpa”.
Kiedy Colbert powiedział Trumpowi, żeby się pieprzyły, nie była to tylko wulgarna złośliwość. Była to metafora stanu amerykańskich mediów w 2025 roku – moment, gdy komik na scenie mówi to, co myśli pół kraju, ale nie może wypowiedzieć z obawy przed konsekwencjami.
Koniec pewnej ery
Sandra Oh, gość poniedziałkowego odcinka, wzięła Colberta za rękę i powiedziała:
To nie tylko koniec programu. CBS kończy całą franczyzę „The Late Show” – formatu, który przez ponad trzy dekady był synonimem późnonocnego komentarza politycznego w Ameryce. Koniec programu Colberta z pewnością wzbudzi obawy o jego przyjaciela i współpracownika produkcyjnego Jona Stewarta, który prowadzi cotygodniowe wydanie „The Daily Show”.
To może być także być ostatni raz, kiedy komik na wizji może powiedzieć prezydentowi, żeby się pieprzył – i zostać za to nagrodzony owacją na stojąco.


