Z jakiegoś powodu firma Voodoo Moonkey stwierdziła, że dobrym pomysłem będzie wypuszczenie alko-tubek, zawierających alkohol o stężeniu od 15 do 40 procent.
Nazwa nawiązuje oczywiście do małpek, czyli butelek z alkoholem o pojemności 100 i 200 ml. Trudno mówić o przypadku, ponieważ marka Voodoo Monkey należy do spółki OLV, produkującej musy owocowe Owolvovo.
Na oficjalnej stronie Voodoo Monkey możemy przeczytać, że VM to nie tylko marka, ale prawdziwy buntownik w świecie alkoholi. Przedstawiają się jako pionierzy i twierdzą, że „zmienili sposób, w jaki klienci doświadczają alkoholu, oferując go w odważnie zaprojektowanych tubach”. – Nasz nieszablonowy design z charakterystyczną małpką voodoo na opakowaniu odzwierciedla naszą filozofię – bawimy się konwencjami i nie boimy się eksperymentować – czytamy.
Voodoo Monkey oferuje alko-tubki ze smakowymi likierami lub wódka – zwykłą i smakową. Są dostępne w opakowaniach 100 i 200 ml.
Politycy reagują
Sprawa wywołała gigantyczne oburzenie w sieci i dotarła do polityków. Nagłaśniał ją m.in. Krzysztof Daukszewicz, radny warszawskiego Ursusa czy marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
– Jestem głęboko oburzona. Też jestem rodzicem i kiedy to zobaczyłam, byłam głęboko wstrząśnięta – powiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka podczas wizyty w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Zapowiedziała również, że skieruje do Ministerstwa Zdrowia pismo z prośną o zmianę przepisów dotyczących opakowań, w których sprzedawany jest alkohol.
Z kolei senatorka Anna Górska zwróciła się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) z prośbą o przyjrzenie się produktowi i zweryfikowanie, czy nie narusza on praw konsumentów.
