Fever Ray z każdym kolejnym wydawnictwem objawia się w nowym wcieleniu. Tym razem artystka wykreowała bezimienną postać, oczami której odbiorcy mają możliwość obserwowania miłości pod wieloma kątami. Zwiastun stanowi niedawny singiel „Kandy” oraz wcześniejsze „Carbon Dioxide” i „What They Call Us”. Co będzie dalej, przekonamy się już w piątek 10 marca, gdy światło dzienne ujrzy najnowszy album Szwedki „Radical Romantics”. Tytuł każe przypuszczać, że artystka nie bierze jeńców.
Fever Ray przemawia do serca i rozumu, a jej muzyka sprawdza się zarówno na parkiecie, jak i w sypialni. To niezwykła moc Dreijer, która do popu podchodzi wizjonersko: to, co surowe, przemienia w nieskończenie piękne, przerażające formy równoważące siłę z wrażliwością, a niepokój z bezpieczeństwem. To pozwala słuchaczom spojrzeć w głąb siebie poprzez pęknięty pryzmat miłości, zatrzymać się i nabrać potrzebnej perspektywy.
Pełna kreacja – muzyczna, wizualna, emocjonalna, zaskakująca – to siła i cecha charakterystyczna Fever Ray, co sprawia, że każdy kolejny koncert Karin przynosi ogrom emocji oraz wrażeń. Po ostatniej trasie koncertowej w 2018 roku wyczekujemy tego, co wydarzy się 30 marca w warszawskiej Progresji. Bilety się nie marnują, dlatego sugerujemy nie zwlekać z zakupem. Więcej szczegółów u organizatora.