FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Ludzie

Syndrom męczennika. Epidemia tęsknych mężczyzn

Autor: Magda Chemicz
22-12-2025
Syndrom męczennika. Epidemia tęsknych mężczyzn
Syndrom męczennika. Epidemia tęsknych mężczyzn
„Melancholia„ Edwarda Muncha

Motyw „yearning men” nie jest niczym nowym. Dziś nie chodzi już jednak o bezpośrednich, tęskniących za miłością romantyków ani herosów, którzy by zdobyć kobiece serca podbijali narody. Teraz w modzie jest emocjonalność i kompleks męczennika.

W social mediach już od dłuższego czasu da się usłyszeć głosy postulujące ponowną popularyzację tęsknych mężczyzn. Mężczyzn, którzy widzieliby świat przez pryzmat swojego cierpienia i manifestowali wielką miłość do osoby partnerskiej – poprzez gesty, słowa i romantyczne prezenciki.

Przeciwnicy szufladek wysuwali argument, że ten motyw może mieć mizoginistyczne konotacje. Jednak pokolenie Z podchodzi do tego inaczej: akceptuje, a nawet pożąda tęskniącego mężczyzny, pragnąc emocjonalnej głębi za wszelką cenę.

Jest to jednak mocno wyidealizowany, krzywdzący obraz. Podobnie jak szukanie autystycznej kobiety, szukanie tęsknego mężczyzny polega na romantyzacji zaburzeń – w tym przypadku depresji, niskiej samooceny i zależności emocjonalnej.

Czytaj także

Czemu mężczyźni fetyszyzują autystyczne kobiety na portalach randkowych?

Czemu mężczyźni fetyszyzują autystyczne kobiety na portalach randkowych?

Czemu mężczyźni fetyszyzują autystyczne kobiety na portalach randkowych?

Czemu mężczyźni fetyszyzują autystyczne kobiety na portalach randkowych?

System chce nauczyć nas kochać, ale robi to na złych przykładach

Wychowani na bajkach Disneya, w których książę ratuje księżniczkę nawet z najtrudniejszych sytuacji, bo czuje, że nie może bez niej żyć, wchodzimy do szkoły średniej. Tam dostajemy kolejną dawkę obsesyjnej propagandy – Werter, popełniając w powieści Goethego samobójstwo z niespełnionej miłości staje się wzorem kanonicznym, którym inspirują się kolejni twórcy.

Kordian i Gustaw z IV części „Dziadów” lamentujący i próbujący, podobnie jak Werter, zakończyć swój żywot, czy Jasio i Karusia, których miłość była silniejsza niż śmierć to najszerzej omawiane przykłady miłości w naszej edukacji.

Gdy dodamy do tego wizję miłości, którą widzimy w mediach, nie powinniśmy być zdziwieni romantyzacją konkretnego typu mężczyzny.

Co ma wspólnego „Frankenstein” z „Wichrowymi Wzgórzami”?

Właśnie tęsknego mężczyznę. W powieści Mary Shelley był nim potwór Frankensteina, zaś u Emily Brontë – Heathcliff. Obu możemy wyobrazić sobie stojących samotnie na skraju klifu, patrzących w przestrzeń, z samotną łzą spływającą po policzku.

„Frankenstein” doczekał się nowej interpretacji w październiku tego roku, zaś na „Wichrowe Wzgórza” poczekać musimy jeszcze do lutego. Co ciekawe, w obu rolach zobaczyć możemy tego samego aktora – Jacoba Elordiego.

W tegorocznej ekranizacji „Frankensteina” Potwór już nie tylko tęskni do miłości, ale też jej doświadcza. Sceny, w których ściąga z dłoni Elżbiety rękawiczki lub daje jej liść, są przepełnione zachwytem i błogosławieństwem – pełen nienawiści do siebie uzależnia się emocjonalnie od partnerki i patrzy na nią jak na bóstwo.

Heathcliffa wiele łączy z Potworem. On również przez okrucieństwo otaczających go ludzi stał się antybohaterem i wybrał drogę zemsty zamiast uzdrowienia. W obliczu nieudanego romansu staje się gorzki i zapatrzony w swoje cierpienie.

Dzisiejsza rzeczywistość

Dzisiaj widząc tęskne spojrzenie w naszą stronę zastanawiamy się, czy może ono coś oznaczać. Dochodzimy jednak do wniosku, że gdyby chodziło o miłość, właściciel spojrzenia już by nas zaczepił. A jednak.

„Yearning men” to manifestacja tęsknoty za mężczyznami, którzy wykazują wrażliwość, otwartość emocjonalną i chęć inwestowania w relacje — cechy, które stają się coraz rzadsze w miarę indywidualizacji i optymalizacji każdego aspektu życia.

FacebookInstagramTikTokX