Diesel od zawsze balansuje na granicy między buntem a popkulturową prowokacją. To marka, która potrafiła wypromować mężczyznę sprzedającego podróbki luksusowych marek, bawić się w subwersję, zanim to stało się modne, i eksperymentować z technologią w czasach, gdy inni dopiero uczyli się liter „AI”. Diesel to nie tylko denim – to zjawisko kulturowe, które nie boi się igrać z emocjami.
Najnowsza kampania włoskiej marki jest dokładnie tym, czego się po niej spodziewamy i jednocześnie czymś, czego nikt się nie spodziewał. Szalona, ekstremalna, hipnotyzująco niebezpieczna. Na pierwszy rzut oka wygląda jak wyrafinowany projekt stworzony przez sztuczną inteligencję – tak dopracowana i nierealna wydaje się jej wizualna intensywność. Ale Diesel po raz kolejny udowadnia, że prawdziwy dreszcz emocji rodzi się nie w cyfrowym kodzie, a w realnych gestach i ryzyku.
Tym razem marka zatrudniła prawdziwą parę, która namiętnie całuje się w miejscach, gdzie tlen staje się luksusem: na krawędzi wieżowca, na metalowej konstrukcji zawieszonej nad przepaścią, wysoko ponad miejskim pejzażem. Wszystko w nowych projektach z kolekcji Denim Jacquard – ubrania, które na tle stali i betonu wyglądają jak współczesna zbroja dla zakochanych ryzykantów.
Dlaczego ta kampania jest inna?
Po pierwsze – autentyczność. Diesel odwraca uwagę od perfekcyjnych kadrów i wygładzonych emocji. Zamiast znanych twarzy influencerów czy celebrytów, postawił na parę, która naprawdę się kocha i to czuć w każdym kadrze. Ich pocałunek nie jest odegrany, lecz przeżyty. Ta prawdziwość w świecie nadprodukcji wizerunku działa jak świeży oddech i przypomina, że czasem lepiej jest sięgnąć po to, co nieidealne, ale prawdziwe.
Po drugie – realizm. W erze deepfake’ów i filtrów, Diesel wybiera autentyczne doświadczenie. Scena nie została wygenerowana komputerowo, nie powstała na green screenie. To prawdziwe ciało, prawdziwy wiatr, prawdziwa wysokość. I być może właśnie dlatego ta reklama wywołuje tak fizyczne reakcje – dłonie się pocą, serce przyspiesza, a w gardle pojawia się znajomy ucisk.
Na profilu Diesla na Instagramie można zobaczyć kulisy powstawania kampanii – wspinaczkę, przygotowania, momenty napięcia. To nie tylko materiał promocyjny, to rodzaj współczesnego performance’u, który balansuje na granicy mody i sztuki.
W branży kreatywnej reklamy coraz częściej przypominają algorytmiczne fantazje, ale poprzez te kampanie Diesel przypomina nam, że prawdziwych emocji nie da się zaprogramować, bo odwaga, autentyczność i odrobina strachu – to właśnie nowa definicja seksapilu według Diesla.
Przedstawiamy 5 niekonwencjonalnych a zarazem najbardziej kontrowersyjnych kampanii, które Diesel ma w swoim portfolio.
tekst: Patrycja Pyza
Dwóch żeglarzy całujących się na tle statku, w momencie zakończenia wojny.
To jedna z pierwszych oficjalnych kampanii marki Diesel. I od razu manifest. Reklama, za którą stał szwedzki fotograf Jocke Jonason, była odważna, prowokacyjna i wyprzedzająca swoje czasy. W latach 90., gdy większość marek unikała tematów tabu, Diesel świadomie wkroczył w przestrzeń, gdzie spotykały się polityka, religia i tożsamość. Dziś uznalibyśmy to za odważny statement o równości, wtedy była to rewolucja i pierwsza iskra filozofii „For Successful Living”, w której sukces oznaczał autentyczność, a nie konformizm.


