Autor, którego sukces nie był tak oczywisty, wspomina ciężkie dzieciństwo i reflektuje nad istotą losu białej klasy niższej Ameryki, gdzie bezrobocie, używki czy przemoc były na porządku dziennym. Zanim Vance został politykiem, wychowywał się w miejscowości Middletown w stanie Ohio. Ze względu na nałóg narkotykowy matki, był w głównej mierze wychowywany przez swoich dziadków. Opisując swoje doświadczenia przybliża czytelnikowi codzienność biedniejszych prowincjonalnych społeczności Ameryki.
„,,W żadnej innej grupie Amerykanów nie panuje taki pesymizm jak wśród białej klasy robotniczej” pisze J. D. Vance w książce „Elegia dla bidoków” J. D. Vance’a.
Autor mówi o braku nadziei na lepsze jutro, upadku fenomenu amerykańskiego snu oraz poczuciu najniżej położonych społecznie i finansowo grup, że ich głosy są nic niewarte.
Choć w „Elegii dla bidoków” ani razu nie pada nazwisko Donalda Trumpa, książka została odebrana przez krytyków jako trafny obraz jego odbiorców. Biali, niewykształceni Amerykanie z małych miasteczek, którzy czują się bliżej populistycznego kandydata, pomimo jego ogromnego majątku. Trump buduje wokół siebie aurę wielkiego patrioty, człowieka, który odmieni losy Ameryki. Wiele jego wypowiedzi podczas debaty prezydenckiej nie było popartych żadnymi faktami, ale skąd prosty człowiek mógłby to wiedzieć? Większość z nich nie przepuszcza wypowiedzi Trumpa przez filter krytycznego myślenia, ponieważ nikt ich tego wcześniej nie nauczył. Przyjmują to, co się im powie, a Trump oparł na tej ‘ślepej wierze’ swój sukces.
J. D. Vance rozumie te społeczności od wewnątrz, ponieważ sam wychowywał się otoczony stereotypowym targetem kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Wie, co do nich trafia i jak z nimi rozmawiać. Jego status weterana i prowincjonalne pochodzenie malują go w bardzo ludzki sposób w oczach potencjalnych wyborców. Polityk stanowi idealny kontrast do patosu postaci Trumpa.
W przeszłości Vance wypowiadał się krytycznie na temat byłego prezydenta. Publicznie nazwał go kiedyś „idiotą” a prywatnie miał go nawet porównywać do... Hitlera. Kiedy jego rzecznik prasowy został zapytany o tę wypowiedź, to odpowiedział, że Vance nie podziela już tych poglądów. Kandydat na wiceprezydenta sam zresztą przyznał, że był w błędzie, a kadencja Donalda Trumpa w latach 2016-2020 udowodniła mu, że sprawdził się on w tej roli.
Polityk zaledwie 2 lata temu rozpoczął swoją karierę senatora, a już mierzy się z potencjalnym urzędem wiceprezydenta. Dlaczego więc kandydat republikanów wybrał akurat Vance’a na swojego zastępcę? Pochodzenie oraz idące za nim doskonałe zrozumienie amerykańskiej prowincji dało mu przewagę nad innymi, bardziej doświadczonymi politykami ubiegającymi się o ten urząd. Możemy jedynie spekulować, czy Vance rzeczywiście zmienił swoje nastawienie względem Trumpa, czy jest to najzwyklejszy przejaw oportunizmu młodego polityka. Być może „Elegia dla bidoków” przekonała byłego prezydenta, że ktoś wie więcej o jego elektoracie niż on sam, a wiedza ta może być kluczowa w jego aktualnej kampanii.