E.T. szuka domu. Oryginalny model z legendarnego filmu trafił na aukcję

Autor: Agnieszka Sielańczyk
24-03-20253 min czytania
E.T. szuka domu. Oryginalny model z legendarnego filmu trafił na aukcję
fot. kadr z filmu „E.T.”
Trzydzieści centymetrów obcej istoty, która niegdyś opuściła Ziemię z doniczką chryzantem w dłoni. Czerwona poświata bijąca z klatki piersiowej, skierowana w stronę zapłakanego chłopca. Teraz ten sam model ciała E.T. wchodzi na salony Sotheby's, z wyceną sięgającą miliona dolarów – namacalny fragment kolektywnego snu, który teraz można kupić, o ile portfel jest wystarczająco gruby.
Model, jeden z trzech wykorzystanych w filmie Spielberga z 1982 roku, pochodzi bezpośrednio z kolekcji zmarłego Carlo Rambaldiego – specjalisty od efektów specjalnych, laureata Oscara, którego ręce powołały do życia nie tylko E.T., ale również rozszarpującego klatkę piersiową obcego i wielkiego King Konga. Sotheby's nie sprzedaje więc jedynie kawałka lateksu czy mechanizmu, lecz fragment transformatywnej epoki kina – czasu, gdy efekty specjalne były namacalnym rzemiosłem, a nie ciągiem cyfr przetwarzanych przez komputer.
Mamy nadzieję, że artefakty przyniosą ogromną radość tym, którzy będą je cenić w nadchodzących latach, tak jak przyniosły wielkie emocje mojej rodzinie i ukształtowały magię mojego dzieciństwa mówi Daniela Rambaldi, córka twórcy.
W jej wypowiedzi pobrzmiewa paradoksalna natura tego typu aukcji – intymne artefakty dzieciństwa jednej osoby stają się publicznym fetyszem nostalgii, wysoko wycenionym towarem luksusowym.
W kreowaniu E.T. tkwi, według źródeł, mozaika inspiracji – oczy Alberta Einsteina, spojrzenie Ernesta Hemingwaya i Carla Sandburga, a także oczy kota należącego do rodziny Rambaldich. To emblematyczne dla twórczości Rambaldiego – hybrydyzacja znanego i obcego, znajomego i niepokojącego. Model staje się więc nie tylko przedmiotem do kupienia, ale symbolem epoki, w której praktyczne efekty specjalne tworzyły materialną więź między widzem a filmową iluzją.
Cassandra Hatton, wiceprezes Sotheby's, zauważa, że model „ucieleśnia artyzm ery przed dominacją CGI, nostalgiczny i ikoniczny kawałek historii Hollywood, równie fascynujący jak same opowieści”. W jej słowach brzmi nostalgia za minioną epoką kina – materia efektów specjalnych ustąpiła miejsca cyfrowej symulacji, a możliwość dotknięcia filmowej magii staje się coraz rzadszym przywilejem.
Aukcja „There are Such Things: 20th Century Horror, Science Fiction and Fantasy on Screen” obejmuje kostiumy, rekwizyty i plakaty z lat 30. XX wieku aż po schyłek stulecia. Oprócz E.T., na licytację trafią szkice koncepcyjne z filmu oraz dwa modele piaskowych robaków z „Diuny" Davida Lyncha. To swoisty gabinet osobliwości popkultury, w którym E.T. zajmuje centralne miejsce.
Kiedy w 1982 roku E.T. patrzył po raz ostatni na Elliotta, wsiadając do statku kosmicznego, nikt nie przypuszczał, że czterdzieści lat później jego ciało zostanie wystawione na sprzedaż. Ale może właśnie w tym geście zawiera się nasza relacja z popkulturą – to, co kiedyś było magicznym wspomnieniem, teraz staje się towarem luksusowym, wycenionym przez rynek i gotowym do zmiany właściciela. Czerwona poświata, która kiedyś symbolizowała miłość i tęsknotę, teraz świeci blaskiem dolara.
Aukcja rozpoczęła się 21 marca i potrwa do 3 kwietnia. Prawdziwe pytanie brzmi – czy nowy właściciel E.T., kimkolwiek będzie, zdoła odtworzyć magię, którą Carlo Rambaldi tchnął w lateks i mechanizmy? Czy też model stanie się jedynie cennym eksponatem za szkłem – materialnym dowodem na to, że kiedyś wierzyliśmy w kosmitów o świecących sercach.
FacebookInstagramTikTokX