„Drive My Car” jest oparty o znane opowiadanie Harukiego Murakamiego znane z książki „Mężczyźni bez kobiet”. Nie jest to jednak „tylko” wierna adaptacja. Japoński reżyser Ryūsuke Hamaguchi nie tyle przenosi historię Murakamiego na wielki ekran, co raczej rozwija ją, tworząc na jej bazie własną opowieść. O czym? Sądząc z opisy dystrybutora i recenzji w zagranicznej prasie: o sekretach, zdradzie, wcielaniu się w różne życiowe role i wychodzeniu z nich, a także o stracie, która boli.
Główny bohater filmu, Yūsuke, jest aktorem i reżyserem teatralnym, a jego żona, Oto, telewizyjną scenarzystką, która lubi opowiadać historie także w łóżku – nawet jeśli te scenariusze ocenzurowałaby każda stacja telewizyjna. W chwili, kiedy Oto umiera, pozostawia męża z wieloma tajemnicami, których ten nie potrafi łatwo rozwikłać. Pogrążony w smutku Yūsuke wyjeżdża do Hiroszimy, by tam reżyserować w teatrze „Wujaszka Wanię" Antona Czechowa, w którym główną rolę dostaje młody aktor Kōji, który zdaje się znać odpowiedzi na dręczące go pytania. Czy Oto zdradzała Yūsuke z młodym aktorem? Czy Yūsuke zdoła się tego dowiedzieć? Czy w jakiś sposób pomoże mu w tym wynajęta przez teatr szoferka Misaki, która wozi reżysera czerwonym, dopieszczonym Saabem 900 Turbo?
W filmie Hamaguchiego takimi samymi bohaterami są występujące w nim postaci, towarzyszące im emocje, ale również wspomniany samochód, który spełnia nie tylko rolę środka transportu, ale także swego rodzaju konfesjonału. Z dotychczasowych recenzji wynika, że choć film opowiada o samotności i traumie, robi to z zaskakującą lekkością. To chyba wystarczy, żeby chcieć go obejrzeć, prawda?
Polska premiera filmu zaplanowana jest na 11 marca. Tymczasem zapraszamy do zapoznania się ze zwiastunem i czekania na film razem z nami.