Filmowe produkcje Disneya już od kilkudziesięciu lat mają specjalny status w kinematograficznej mitologii. Pomogły ukształtować wyobraźnię już kilku pokoleń widzów. Nic dziwnego, że są też zarzewiem dyskusji, a każdy precedens w tym świecie jest traktowany bardzo poważnie.
Tym razem, dyskusję rozbudził, zaplanowany na przyszły rok, film Jungle Cruise, który jest zainspirowany jedną z najstarszych atrakcji będących nieodzowną częścią Disneylandów. Główne role zagrają Dwayne "The Rock" Johnson oraz Emily Blunt.
Udziałem w produkcji pochwalił się także brytyjski komik i aktor Jack Whitehall. Sam nie zdradził jeszcze nic na temat fabuły, ale prasę i internet zapełniły doniesienia o tym, że grana przez niego postać będzie otwarcie homoseksualna. The Sun opisuje ją jako "dekadencką, kampową i niezwykle zabawną".
I mimo że niektórzy przyjęli tę przełomową wiadomość z radością, znalazło się także wielu krytyków. Zwracają oni przede wszystkim uwagę na to, że Whitehall prywatnie jest heteroseksualny i byłoby lepiej gdyby ta konkretna rola powędrowała do homoseksualnego aktora.
Whitehall będzie pierwszym aktorem, który zagra główną, otwarcie reprezentującą baner LGBTQ+, postać. Szlaki przetarł jednak Le Fou - jeden z drugoplanowych bohaterów zeszłorocznej ekranizacji Pięknej i Bestii. Recepcja tego ruchu także była spolaryzowana.
Sam temat jest także kontrowersyjny w kontekście animacji Disneya. Studio jest bowiem od lat oskarżone o przypisywanie queerowych cech wyłącznie czarnym charakterom, a za przykłady podawani są Skaza (Scar) z Króla Lwa oraz Urszula z Małej Syrenki.








![Do czego JIMEK tańczy w domu i komu zazdrości kompozycji? [wywiad z Radzimirem Dębskim]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F5d8a16e1104a266985cd287d%2FvrLguqO3Tl6_Jimek_HalaStulecia-by.Karolina.Wielocha45.jpg&w=1920&q=75)