Menu
K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
K MAG Logo
FacebookInstagramTikTokX
  • K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
  • Search
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
K MAGKup nowy numer
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Fundacja K MAG
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Muzyka
|
Ludzie

Dave Baley, Glass Animals: „W kosmos zabrałbym psa, czekoladę i muzykę Davida Bowiego” [WYWIAD]

Autor: Monika Kurek
25-11-2024 • 8 min czytania
Dave Baley, Glass Animals: „W kosmos zabrałbym psa, czekoladę i muzykę Davida Bowiego” [WYWIAD]
Dave Baley, Glass Animals: „W kosmos zabrałbym psa, czekoladę i muzykę Davida Bowiego” [WYWIAD]
Świat zakochał się w nich dzięki magnetycznemu singlowi „Heat Waves”. Przy okazji koncertu w Polsce spotkaliśmy się z liderem Dave’em Baleyem, aby przedyskutować, co od tej pory się wydarzyło. A wydarzyło się całkiem sporo.
Kawałek „Heat Waves” z trzeciego krążka Glass Animals „Dreamland” (2020) był jedną z największych piosenek na świecie. Spędził 37. tygodni na szczycie dwóch alternatywnych list Billboard, a także 91. tygodni w zestawieniu Billboard 100, stając się najdłużej obecną piosenką w historii zestawienia.
Cztery lata później zespół wydał swój nowy album „I Love You So F***ing Much”, na którym eksploruje wszystkie kształty formy i miłości w obliczu przytłaczającego wszechświata. Znajduje się na nim m.in. kosmiczny utwór „A Tear In Space (Airlock)” opowiadający o uczuciu, które sprawia, że zakochana osoba tak głęboko wnika w obiekt swojego uczucia, że z czasem gubi tożsamość i staje się wręcz niewidoczna. W ramach trasy towarzyszącej płycie zespół odwiedził Polskę i zagrał w EXPO XXI w Warszawie. Spotkaliśmy się z Dave’em, aby pogadać o pandemicznym sukcesie „Heat Waves”, presji, astrologii, kosmosie oraz książce „Autostopem przez galaktykę”.

„»Heat Waves« było jedną z największych piosenek na świecie, więc nie mogłem liczyć na powtórkę. To albatros”

Wasz największy sukces wydarzył się w pandemię. Strasznie to musiało być dziwne.
Byliśmy w trasie przed „Heat Waves” i albumem. Później wydarzyła się pandemia. Chcieliśmy poczekać z krążkiem, aż skończy się pandemia, ale się nie skończyła, więc wydaliśmy go w sierpniu 2020 roku. Wyruszyliśmy w trasę jakoś pod koniec 2021 roku, a album zaczął robić robotę tak naprawdę dopiero na przełomie 2022/2023 roku. To najfajniejsza rzecz, jaka mnie spotkała. Poza przygarnięciem psa oczywiście. Ciężko było nam w to uwierzyć. Nie graliśmy koncertów, więc nie mieliśmy szansy zobaczyć na własne oczy, jak ludzie reagują na naszą muzykę. Widziałem jedynie filmy, które nagrywali, ale to nie to samo. To było bardzo surrealistyczne. Musiałem się uszczypnąć. Czułem się, jakbym był w alternatywnej rzeczywistości i wciąż próbuję to ogarnąć.
Jak radziłeś sobie z tym dualizmem?
Myślę, że najważniejsze jest to, aby po prostu robić to, co chce się robić i nie dać się rozproszyć czynnikom zewnętrznym. W moim przypadku było to robienie muzyki, którą kocham i którą uważam za interesującą. I to zadziałało. Zawsze próbuję zrobić coś nowego. Nie ma sensu powtarzać czegoś, co już było.
A czułeś presję, aby powtórzyć ten sukces?
Album poradził sobie naprawdę nieźle. Otworzyło nam to wiele drzwi na współpracę z innymi artystami oraz zapewniło sporo zaproszeń na czerwony dywan. Jestem introwertykiem, więc nie odnajduję się zbyt dobrze w takim środowisku. Nakładałem na siebie dużą presję, aby być ekstrawertykiem. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, wszystko wróciło na swoje miejsce i przestałem czuć presję. Zawsze jakoś się udaje, jeśli robisz, to co kochasz. A presję trzeba ignorować.
Ignorowanie presji wymaga sporej kontroli.
Tak, to prawda. Uświadomienie sobie tego zajęło mi kilka miesięcy. „Heat Waves” było jedną z największych piosenek na świecie, więc nie mogłem liczyć na powtórkę. To albatros. Dlatego trzeba robić swoje. To nie konkurs, nie ma co porównywać.
Ten album narodził się z kryzysu egzystencjalnego oraz burzy. I to dosłownie, bo kiedy nagrywaliście, rozpętała się burza. Wierzysz w przeznaczenie?
Wierzę w przeznaczenie, karmę i te wszystkie rzeczy. Czuję, że to musiało się wydarzyć w ten sposób. Myślę tak nie tylko na temat tego albumu, ale w ogóle robienia muzyki. Proces artystyczny nie jest czymś, co możesz wymusić. Musisz poczekać na właściwy moment i złapać inspirację, kiedy do ciebie przyjdzie. A kiedy już nadejdzie, wszystko się ułoży. To część robienia muzyki i w ogóle jakiekolwiek procesu kreatywnego. Musisz otworzyć się na pomysły, na okazję. Jeśli będziesz mieć wiarę, gwiazdy będą ci sprzyjały.
Astrologia jest obecnie gorącym tematem. Jak myślisz: dlaczego?
Na świecie dzieje się tyle różnych rzeczy. Jest tyle rozpraszaczy. Świat mknie do przodu, panuje chaos. Wszystko ma być na już, a media społecznościowe opierają się na zastrzykach dopaminy. Wszystkiego jest tak dużo. Może ludzie interesują się tym, ponieważ astrologia zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na świat z szerszej perspektywy. Dlatego ją lubię. Nawet horoskopy zmuszają nas do przyjęcia szerszej perspektywy. Czasem niektóre rzeczy w naszej bańce wydają nam się czymś ogromnym, ale nie mają znaczenia w wielkim planie rzeczy.
Czy ten album pomógł ci znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania? A może nie chodziło o to, aby znaleźć odpowiedzi
Myślę, że znalezienie perspektywy było swego rodzaju odpowiedzią na nurtujące mnie pytania. Zrozumienie, że bycie sobą jest okej i że nie musisz robić wszystkiego na raz.
mat. pras. fot. Lillie Eiger

„Wszechświat jest za duży, ale nie to ma znaczenia, bo liczą się relacje, miłość, małe rzeczy”

Chyba cała sztuka polega na znalezieniu balansu pomiędzy szukaniem odpowiedzi a zadręczeniem się. Zamartwianie się nad sensem życia może prowadzić do przygnębiających myśli.
I sprawia, że czujesz się malutki. Z drugiej strony czasem warto o tym pomyśleć, bo pomaga zresetować myślenie, odświeżyć perspektywę. Praca nad tym albumem uświadomiła mi, co jest dla mnie ważne. Zaczęłam robić przestrzeń dla tych rzeczy w moim życiu. To sprawia, że czuję się prawdziwy, dają mi stabilność emocjonalną. Astrologia jest nauką o kosmosie, ale sprowadza nas na ziemię. Horoskopy mówią nam, że nasze życie się zmieni, zmuszają nas do myślenia o życiu w mikroskali. Każdy powinien czasem to zrobić.
To bardzo poetyckie. Znalezienie wdzięczności w katastrofie.
Małe rzeczy potrafią być niesamowicie ważne. Czasem mała uwaga może zmienić nasze życie. Słowa mają w sobie ogromną moc. Jest na tym albumie kilka naprawdę depresyjnych piosenek. Nie można być cały czas szczęśliwym. Czasem 10 sekund szczęścia może zmienić wszystko, zapisując się w naszej pamięci na zawsze. Ludzie próbują być szczęśliwymi przez cały czas, ale to zwyczajnie niemożliwe.
Motywem przewodnim albumu jest kosmos. Chciałbyś kiedyś się tam wybrać?
Gdybym miał zająć miejsca jakiegoś naukowca, to pewnie byłoby to ogromne marnotrastwo pieniędzy, energii i paliwa (śmiech). Chyba że mógłbym dostać się tam na jakimś rowerze… Nie muszę być w komosie, po prostu mam na jego punkcie obsesję. Ale byłem w NASA! Graliśmy w Teksasie i stwierdziłem, że muszę wybrać się na wycieczkę. Było wspaniale. Zobaczyłem Międzynarodową Stację Kosmiczną, placówki treningowe. Byłem pod wrażeniem, ile pracy wkładają w to wszystko. Wtedy również myślałem o perspektywie Oglądałem Saturn przez teleskop i myślałem sobie: „Wow, ale jestem mały”. Najlepsze co można zrobić, to przekształcić to coś w pozytywnego. Przekazać dalej pozytywną energię.
Wizyta w NASA musiała być niesamowitym przeżyciem.
To było dla mnie bardzo emocjonalne. Oglądałem to wszystko, myśląc: „Wow, wielki wybuch dał początek całemu wszechświatowi i dziś wszyscy jesteśmy tutaj, na ziemi. To pieprzony cud”. Ogromne szczęście.
Co zabrałbyś ze sobą w kosmos i co znalazłoby się na twojej playliście?
Mojego psa, czekoladę i muzykę Davida Bowiego. Słuchanie „Life on Mars” w komosie byłoby niesamowitym przeżyciem. Zabrałbym dobry system nagłaśniający, to ważne w przestrzeni kosmicznej. Sprzęt do robienia muzyki, gitarę. Kilka książek i „Breaking Bad” na DVD. No I smaczki dla mojego psa, żeby się dobrze zachowywał.
Muzyka na „I Love You So F***ing Much” jest dość futurystyczna. Co było twoją inspiracją?
Jest futurystyczna, ale jest również retro furustyczna. Używałem sprzętu z lat 50., 60. i 70., z którego korzystano przy soundtracku do starych filmów o kosmosie, takich jak np. „Doktor Who” czy „Autostopem przez Galaktykę”. Próbowałem uzyskać futurystyczne dźwięki za pomocą starego sprzętu. To było trochę jak granie w gry wideo. Cały czas wynajdywałem kolejne dziwactwa na syntezatorach.
W kawałku „On the run” cytujesz książkę „Autostopem przez Galaktykę” Douglasa Adamsa, czyli historię, która opowiada o zniszczeniu ziemi.
Muzyka jest dla mnie bezpiecznym miejscem. Mogę dniami siedzieć sam w studiu, robić muzykę. Jest to dla mnie niesamowicie relaksujące. To lekarstwo na moje lęki. To jak terapia. Czuję się niezwykłym szczęściarzem, bo czasem ciężko jest sobie poradzić z życiem. Jeśli mogę coś zasugerować, to róbcie coś, co kochacie. Coś, co osadzi w teraźniejszości, co sprawi, że będziecie obecni. Wtedy lęki odejdą i dostrzeżecie to, co ważne. Przekaz książki „Autostopem przez Galaktykę” jest następujący: wszystko jest nieskończone, co bardzo ciężko nam, ludziom, pojąć. Wszechświat jest za duży, ale nie to ma znaczenia, bo liczą się relacje, miłość, małe rzeczy. Jeśli skupisz się na tym, to zrozumiesz, że nieskończoność oraz chaos życia nie mają znaczenia.
Kiedy po raz pierwszy odkryłeś tę książkę?
Przesłuchałem audiobooka w wykonaniu Stephena Fry’a. On jest niesamowitym mówcą, ma przepiękny głos. Jest też wersja z programu radiowego z lat 60. czy 70., w której wykonują wszystkie efekty dźwiękowe. Kiedy byłem dzieckiem, uważałem tę książkę za naprawdę zabawną. Wiesz, taka fajna, bezczelna historia, w której są kosmici. Dziwna i szalona. Kiedy dorastasz, zaczynasz zdawać sobie sprawę, że jest wielowarstwowa i porusza takie tematy jak polityka, miłość, związki, ego, pieniądze. Jest niesamowita.
Zobacz post na Instagramie
FacebookInstagramTikTokX

Polecane

Julia Wieniawa: „Wpadłam w sieć potrzeby wyglądania perfekcyjnie” [WYWIAD]

Julia Wieniawa: „Wpadłam w sieć potrzeby wyglądania perfekcyjnie” [WYWIAD]

9 filmów, na które trzeba wybrać się do kina w listopadzie

9 filmów, na które trzeba wybrać się do kina w listopadzie

Pamiętacie Wozza? Gwiazdor Afromental powraca po 7 latach i robi to dobrze [WIDEO]

Pamiętacie Wozza? Gwiazdor Afromental powraca po 7 latach i robi to dobrze [WIDEO]

Dan Smith, Bastille: „Moi bliscy żyją dzięki dokonaniom Marii Skłodowskiej-Curie” [WYWIAD]

Dan Smith, Bastille: „Moi bliscy żyją dzięki dokonaniom Marii Skłodowskiej-Curie” [WYWIAD]

Trend Slavic Girl Diet podbija TikToka. Jedzą kaszę, by wyglądać jak Polki [WIDEO]

Trend Slavic Girl Diet podbija TikToka. Jedzą kaszę, by wyglądać jak Polki [WIDEO]

TikTok po raz pierwszy rozda nagrody w Polsce! Kto jest nominowany?

TikTok po raz pierwszy rozda nagrody w Polsce! Kto jest nominowany?

Polecane

Julia Wieniawa: „Wpadłam w sieć potrzeby wyglądania perfekcyjnie” [WYWIAD]

Julia Wieniawa: „Wpadłam w sieć potrzeby wyglądania perfekcyjnie” [WYWIAD]

9 filmów, na które trzeba wybrać się do kina w listopadzie

9 filmów, na które trzeba wybrać się do kina w listopadzie

Pamiętacie Wozza? Gwiazdor Afromental powraca po 7 latach i robi to dobrze [WIDEO]

Pamiętacie Wozza? Gwiazdor Afromental powraca po 7 latach i robi to dobrze [WIDEO]

Dan Smith, Bastille: „Moi bliscy żyją dzięki dokonaniom Marii Skłodowskiej-Curie” [WYWIAD]

Dan Smith, Bastille: „Moi bliscy żyją dzięki dokonaniom Marii Skłodowskiej-Curie” [WYWIAD]

Trend Slavic Girl Diet podbija TikToka. Jedzą kaszę, by wyglądać jak Polki [WIDEO]

Trend Slavic Girl Diet podbija TikToka. Jedzą kaszę, by wyglądać jak Polki [WIDEO]

TikTok po raz pierwszy rozda nagrody w Polsce! Kto jest nominowany?

TikTok po raz pierwszy rozda nagrody w Polsce! Kto jest nominowany?