FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat

Darmowy kubek ze Starbucksa za 100 zł na Vinted. Chętnych nie brakuje

30-04-2025
Darmowy kubek ze Starbucksa za 100 zł na Vinted. Chętnych nie brakuje
Darmowy kubek ze Starbucksa za 100 zł na Vinted. Chętnych nie brakuje
fot. materiały prasowe

Darmowy kubek ze Snoopym za kawę w Starbucksie miał być miłym gestem, ale w internecie szybko stał się towarem kolekcjonerskim – i przedmiotem spekulacji. Wystarczyło kilka dni, by na Vinted pojawiły się oferty sprzedaży sięgające nawet 100 zł. Czy to tylko niewinny biznes, czy objaw większego problemu z platformami resale’owymi, które miały promować zrównoważoną modę?

Kubek, który miał być prezentem

W kwietniu Starbucks zorganizował kampanię promocyjną, w ramach której klienci przy zakupie Iced Brown Sugar Oat Shaken Espresso w rozmiarze Grande mogli otrzymać darmowy, limitowany kubek z wizerunkiem Snoopiego - bohatera kultowych Fistaszków. Akcja cieszyła się ogromną popularnością, a kubki rozeszły się w mgnieniu oka. Jednak już po kilku dniach internet zalały ogłoszenia na Vinted i OLX - ceny sięgały nawet 100 zł za sztukę.

TikTok i inne platformy społecznościowe zareagowały błyskawicznie. Komentarze pod filmikami krytykującymi tę praktykę nie pozostawiały złudzeń – wielu użytkowników widzi w tym nieetyczne wykorzystywanie limitowanych akcji do osobistego zysku.

TikTok
Hover to play

Magda Butrym x H&M – historia, która się powtarza

Kubkowe zamieszanie przypomniało też sytuację z premiery kolekcji Magda Butrym x H&M. Kolekcja była szeroko dostępna, a ceny przystępne - od kilkuset złotych za sztukę. Mimo to, ubrania w mgnieniu oka wyprzedały się online, a platformy resale’owe zalały ogłoszenia z tymi samymi ubraniami - tyle że za cztery, pięć, a nawet dziesięć razy wyższe ceny.

Choć oryginalne ubrania Magdy Butrym kosztują kilka tysięcy złotych, ta kolekcja miała być inkluzywna i łatwiej dostępna. Jednak efekt był odwrotny – wielu klientów nie miało szans kupić ich w pierwotnej cenie, bo zadziałała ta sama mechanika: hurtowy zakup z myślą o dalszej odsprzedaży.

Influencerzy dzielą się za złotówkę. Tylko na chwilę

Nowym trendem na Vinted jest akcja, w której influencerzy wystawiają rzeczy otrzymane w paczkach PR-owych za symboliczną złotówkę. Ma to być forma podziękowania widzom - podzielenia się nadmiarem rzeczy zdobytych dzięki zasięgom. Pomysł świetny, intencje dobre - ale rzeczy z tych „złotówkowych aukcji” szybko pojawiają się w ogłoszeniach z regularnymi, sklepowymi cenami. Kupujący wykorzystują okazję do

łatwego zysku. W komentarzach nie brakuje głosów rozczarowania:

„Czy naprawdę wszystko musi się zamieniać w biznes?”.

Vinted – kiedyś społeczność, dziś marketplace

Nie jest to pierwszy raz, gdy użytkownicy Vinted są oskarżani o spekulację. Aplikacja, która miała promować ideę „drugiego życia” dla ubrań, coraz częściej staje się miejscem, gdzie nowo kupione rzeczy są wystawiane z dużą przebitką. Internauci podnoszą głosy, że platforma straciła swój pierwotny sens - dziś to raczej alternatywa dla Allegro czy OLX niż miejsce wymiany i recyklingu.

W dużych miastach podobny los spotkał lumpeksy – kiedyś tanie źródło unikatowych ubrań, dziś często oferujące modę vintage w cenach butikowych.

A co na to prawo?

Sprzedaż własnych używanych rzeczy na Vinted nie podlega opodatkowaniu, jeśli były w posiadaniu sprzedającego dłużej niż sześć miesięcy. Podatek może pojawić się dopiero, gdy ktoś sprzedaje przedmioty drożej, niż je kupił, a jego roczny dochód przekroczy 30 000 zł. Dodatkowo Vinted musi raportować dane użytkowników organom podatkowym w ramach unijnej dyrektywy DAC7, ale samo zgłoszenie nie oznacza obowiązku zapłaty podatku. W praktyce sprzedaż takich rzeczy jak kubek ze Starbucksa jest więc legalna - nawet jeśli budzi dyskusje o etyce i idei platformy.

Biznes czy pazerność?

Z jednej strony trudno się dziwić. Ludzie chcą zarobić, wykorzystują okazje. Ale z drugiej - coraz więcej osób odczuwa zmęczenie tą nieustanną pogonią za zyskiem, nawet kosztem idei, które miały promować społeczność, równość dostępu czy zrównoważony rozwój.

Czy darmowy kubek z kawą rzeczywiście powinien kończyć jako produkt premium? I czy akcje, które miały być gestem, nie zamienią się przez to w kolejne zbiory na zysk dla najszybszych i najbardziej cwanych użytkowników platform sprzedażowych? Póki co, trend wydaje się jasny – każdy gest, każda kolekcja, każda okazja może być przemieniona w okazję do zarobku. Pytanie tylko, jak długo jeszcze marki i twórcy będą gotowi dzielić się „gratisami”, wiedząc, gdzie te gratisy finalnie trafiają.

Tekst: Amanda Kazi
FacebookInstagramTikTokX