W nocy z piątku na sobotę rozpocznie się cisza wyborcza, a już w niedzielę odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzą się prezydent Andrzej Duda oraz prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Obu panów wspierają żony - Agata Kornhauser-Duda oraz Małgorzata Trzaskowska i trudno nie zauważyć, jak bardzo się różnią.
Złośliwi wytykają, że podczas ostatnich tygodni Trzaskowska powiedziała więcej niż Kornhauser-Duda w ciągu ostatnich pięciu lat. Niektórzy idą nawet o krok dalej, porównując Trzaskowską do Michelle Obamy a Kornahuser-Dudę do Melanii Trump, Choć są to porównania na wyrost, warto zadać sobie pytanie: czy rola pierwszej damy rzeczywiście powinna sprowadzać się do bycia "ozdobą" u boku męża? Obserwując poczynania Małgorzaty Trzaskowskiej, można mieć ostrożną nadzieję, że w przypadku wygranej jej męża, będzie pierwszą damą, na którą zasługujemy.
Zawsze była aktywna
Trzaskowska urodziła się w Rybniku. Męża poznała w wieku 19 lat jeszcze przed pójściem na studia. On studiował w Warszawie, ona na Śląsku więc przez kilka lat jeździli do siebie pociągami. Ukończyła Akademię Ekonomiczną, a potem przeniosła się do stolicy, gdzie pracowała w agencji marketingowej. W 2002 roku wzięli ślub, a w 2007 roku Trzaskowska rozpoczęła pracę w warszawskim ratuszu, z którego odeszła po wygranej męża w wyborach na prezydenta Warszawy. Decyzję podjęła samodzielnie - nie chciała, aby jej współpracownicy czuli się nieswojo pracując z żoną szefa ani żeby przeciwnicy polityczni męża wykorzystali to przeciwko niemu.
Od zawsze prowadziła aktywny tryb życia i lubi się angażować. Już jako uczennica zbierała wśród mieszkańców podpisy, aby zlikwidować komin w szpitalu w Rybniku. Gdy spłonął las pod Kuźnią Raciborską, pojechała z tatą sadzić nowy. Kampania samorządowa męża nie była szczególnym obciążeniem, ponieważ jest przyzwyczajona do takiego trybu życia.
Wraz z mężem brali udział w demonstracjach przeciwko zmianom w sądownictwie, a na czarny protest zabrali dzieci, żeby zrozumiały, dlaczego taka forma sprzeciwu wobec działaniom władzy jest ważna. Większość decyzji podejmują wspólnie - tak było też w przypadku decyzji o kandydowania na prezydenta Polski. Mąż nie namawiał jej do zaangażowania się w kampanię, nie wywierał presji. Powiedział "Zrób, jak uważasz". I zrobiła. Pod koniec czerwca założyła konto na Instagramie, gdzie obserwuje ją już niemal 100 tysięcy osób. To właśnie tam relacjonuje swoje podróże. Spotyka się z kobietami, z którymi rozmawia i z którymi wymienia się doświadczeniami. Wyruszyła w Polskę i jak przyznaje "czuje się, jak ryba w wodzie".
W związku z trwającą kampanią przeciwnicy Rafała Trzaskowskiego próbowali wykorzystać przeciwko niemu słowa żony na temat Kościoła oraz komunii świętej. Podczas wizyty w Nowym Tomyślu pracownik TVP zapytał Trzaskowskiego, dlaczego jego dzieci nie były u komunii. Kandydat na prezydenta przyznał, że córka była, a syn nie. Doradził także, aby zapytać o to jego żonę. Nie jest to szczególnie zaskakujące, ponieważ Trzaskowski często nazywają żonę "swoim najlepszym przyjacielem".
Poszło o ten cytat z 2018 roku:
Milcząca pierwsza dama
Agata Kornhauser-Duda pochodzi z Krakowa. Poznała Andrzeja Dudę w trzeciej klasie liceum, a wkrótce oboje rozpoczęli studia - ona germanistykę, on prawo. Po czterech latach związku wzięli ślub i dalej realizowali się zawodowo. W 1998 roku została nauczycielką języka niemieckiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie, w którym pracowała do końca roku szkolnego 2014/2015. Pracę zakończyła, ponieważ jej mąż wygrał wybory w maju 2015 roku.
Nie udzielała się szczególnie podczas kampanii prezydenckiej, co jeszcze można zrozumieć ze względu na pracę w szkole. Niestety po zaprzysiężeniu niewiele się zmieniło. Pierwsza dama nie udzielała wywiadów, bardzo rzadko również występowała publicznie. Czasem zdarzało jej wystąpić, aby zachęcić do wzięcia udziału w jakiejś akcji charytatywnej, lecz zawsze mówiła krótko i na temat.
Polki miały największy żal do pierwszej damy, gdy Agata Kornhauser-Duda nie zabrała głosu w sprawie antyaborcyjnego. W Czarnych Protestach wzięły udział dziesiątki tysięcy ludzi w całej Polsce, protestowały też korporacje i artyści, a o sprawie napisały największe media. Głos zabrały nawet byłe pierwsze damy: Anna Komorowska, Jolanta Kwaśniewska i Danuta Wałęsa, ale nie Agata Kornhauser-Duda. Milczała także na temat reformy edukacji, chociaż jest z zawodu nauczycielką.
Nie przyszła także ani razu na Kongres Kobiet. W 2016 roku wybrała spotkanie z przedstawicielkami gospodyń wiejskich z okazji jubileuszu 150 rocznicy powstania kół. Nie pojawiła się też w 2017 roku. W działalność Kongresu Kobiet jest zaangażowana m.in. Jolanta Kwaśniewska, Danuta Wałęsa, Maria Kaczyńska czy Anna Komorowska.
Nawet podczas protestów rodziców osób niepełnosprawnych w Sejmie pierwsza dama pojawiła się tylko raz i to na dodatek na prośbę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów.
Zwolennicy obecnej pierwszej damy podkreślają, że pomimo braku zajmowania stanowiska, Agata Kornhauser-Duda angażowała się w aktywności społeczne i charytatywne. Z infografiki opublikowanej na Twitterze Kancelarii Prezydenta wynika, że chętnie udzielała patronatów organizacjom działającym na rzecz dzieci czy osób z niepełnosprawnościami oraz angażowała się w inicjatywy edukacyjne i kulturalne.
W ciągu tych pięciu przekazała liczne przedmioty na aukcje WOŚP, a dzięki zaangażowaniu pary prezydenckiej udało się zebrać niemal pół miliona złotych. Łącznie wzięła udział w niemal półtorej tysiąca aktywności i spotkała się z ok. 50 tysiącami osób, ale relacje z tych wydarzeń można znaleźć co najwyżej na stronie Kancelarii Prezydenta.
Czy tyle wystarczy? Odnosząc się do tak częstych porównań do amerykańskich pierwszych dam, warto wziąć pod uwagę, że choć zarówno Melania Trump jak i Agata Kornhauser-Duda uparcie milczą, polska pierwsza dama jest w wykształcenia nauczycielką i pochodzi z rodziny inteligenckiej. Istniały więc podstawy do tego, aby oczekiwać od niej zabrania głosu. Niestety nigdy tego nie zrobiła. I prawdopodobnie nie zrobi tego również w ciągu kolejnych pięciu lat, jeżeli w niedzielę zwycięży prezydent Andrzej Duda.


