Codziennie wstają o piątej, żeby upiec wam croissanta. Potrafią zrobić sto dwadzieścia pięć omletów w trzy godziny. Sami palą kawę. Robią wegańskie ciasta na trzydziestoprocentowej śmietanie. Mogą napisać list miłosny do masła. Snują magiczne opowieści o oliwie niczym z greckiej mitologii. Wiedzą, jak zasiać prawdziwy ferment, ale tylko w dobrym sensie. Poznajcie osoby, które KOCHAJĄ JEDZENIE.

Rzemieślnicze studio tworzone przez Maćka i Alicję. Zaczęli na początku 2022 roku – pierwsze kroki stawiali w produkcji wegańskiego kimchi, następny był tempeh.
Maciek, emerytowany szef kuchni, pomysłodawca GURU Ferment. To od niego wszystko się zaczęło. Dzięki wieloletniej pracy w restauracjach Maciek wie, jak zadbać o produkt i jego produkcję, oraz jakich składników brakuje szefom kuchni przy komponowaniu bezmięsnych dań. Propaguje ideę pracy na tym, co lokalne, uważa to za przyszłość w dziedzinie żywienia.
Alicja z kolei jest fotografką i modelką. Zajmuje się kreatywną i komunikacyjną stroną GURU Ferment oraz wspieraniem Maćka na każdym polu. Alicja jest autorką wszystkich fotografii związanych z GURU. Jako wieloletnia wegetarianka stanowi pierwszą grupę testową przy wypuszczaniu nowych produktów.
Uważacie się za guru fermentu?
Jeszcze nie, ale aspirujemy do tego tytułu. Nasze fermentacje to ciągła nauka o prowadzeniu mikroorganizmów przy produkcji tempehu, ale też nauka pokory oraz cierpliwości. Tempeh wciąż jest niszą wśród producentów wegańskich produktów, nie mieliśmy możliwości uczenia się na cudzych błędach, dlatego musieliśmy znaleźć własne metody i rozwiązania. Sam proces wytwarzania tempehu jest bardzo medytacyjny, polega na powtarzalności, uważności i systematyczności. Czujemy się trochę jak buddyjscy mnisi na drodze do oświecenia.
Co najciekawsze udało wam się sfermentować? Jakie jeszcze macie plany?
Półtora roku temu ukiśliśmy czosnek w miodzie. Nie brzmi to nad wyraz niecodziennie, jednak dla nas bardzo ciekawy jest proces dojrzewania czosnku, który wraz z upływem czasu zmienia kolor na ciemniejszy. Poza tym kiszony czosnek to ratunek w sezonie zimowym, jest doskonały na różne przeziębienia i osłabienie organizmu, bardzo szybko stawia na nogi. Nasze dalsze plany to oczywiście niekończący się rozwój. Chcemy zacząć eksperymentować z różnymi technikami fermentacyjnymi, zapożyczając pomysły z całego świata. Tworzyć nowe wegańskie produkty w oparciu o składniki występujące w Polsce. Pragniemy popularyzować tempeh jako ciekawszą odpowiedź na tofu. Marzy nam się też sos sojowy pod brandem GURU. W bliższej przyszłości chcemy wypuścić do sprzedaży własne zarodniki do produkcji tempehu, a w tej bardziej odległej organizować warsztaty, gdzie każdy będzie mógł zrobić własny tempeh. Sporo się jeszcze wydarzy.
Wybierzcie fermentowaną potrawę, która oddaje wasze charaktery.
M: Wino, bo potrafię odnaleźć się w każdej sytuacji.
A: Kiszony ogórek, bo lubię minimalizm i klasykę.
Skąd wzięła się wasza miłość do gotowania?
M: Można powiedzieć, że niemal urodziłem się w kuchni. Moi rodzice od ponad trzydziestu lat są związani z gastronomią, więc miłość do gotowania zrodziła się u mnie naturalnie. Potem ją pogłębiałem, zaczynając od domowej kuchni polskiej, na fine diningu kończąc.
A: Odkryłam w sobie pasję do gotowania dopiero kilka lat temu, kiedy zaczęłam regularnie podróżować do Azji. Jestem wegetarianką, a nie znając tamtejszych produktów, zostałam niejako zmuszona do tego, aby zacząć gotować i poznawać nowe smaki. Później z tęsknoty do azjatyckiej kuchni postanowiłam odtwarzać zapamiętane smaki w domu.
Nie możecie żyć bez…
M: Nie przeżyłbym bez ostrych sosów oraz wszelkiego rodzaju palących papryczek, w zgodzie z zasadą – za ostre nie istnieje. Stąd też GURU Kimchi pozycjonuje się jako to bardziej ostre. Hobbistycznie przelewam swoją miłość do ostrości, robiąc sosy z fermentowanych papryczek, owoców i przypraw.
A: Nie wyobrażam sobie życia bez masła orzechowego, które działa zarówno na słodko, jak i na słono. Można je dodać praktycznie do wszystkiego – w wytrawnych daniach pogłębia smak, przy słodkich przełamuje dominującą słodycz, solo jest po prostu pyszne i zawiera dużo białka.


