Co w prasie piszczy? Konto na Instagramie, które podbija serca

22-01-20252 min czytania
Co w prasie piszczy? Konto na Instagramie, które podbija serca
fot. kadr z filmu „Citizen Kane"
Samozwańczy kioskarz, Łukasz Słoński, niemalże codziennie wstawia wycinki z dawno zapomnianych gazet. Zawsze bez kontekstu, nigdy chybione.

Zakopane w szufladach skarby

Ewidencja fanów konta @co_w_prasie_piszczy wskazuje na 18,3 tys. obserwujących, a pierwszy post datowany jest na 15 lutego 2022 roku. Na przestrzeni niemal trzech lat schemat publikacji pozostaje podobny: zabawne nagłówki, krótkie listy do redakcji i anegdoty, które czasem ustępują miejsca filuternym ilustracjom lub rysunkom jamników imitujących przedmioty codziennego użytku albo zmagających się z zagadnieniami filozoficznymi.
Te niskopodłogowe psy wprowadzają sporą różnorodność na instagramowy profil, ponieważ pochodzą nie tylko z gazet, ale także są nadsyłane przez fanów @co_w_prasie_piszczy.

Co cię tak bawi?

Choć Słoński nie podpisuje źródeł, z których czerpie publikowane fragmenty, widać, że zakres czasowy jest szeroki, obejmując materiały od lat 60. do 2000. Sam autor pozostaje anonimowy. Jego tożsamość można poznać jedynie z prywatnego konta, liczącego zaledwie 10 obserwujących, do którego odnośnik znajduje się w bio instagramowego „kiosku”. Słoński stoi za „tylnymi drzwiami” swojego projektu, nie szukając rozgłosu.
W 2025 roku, gdy na froncie pozostały ostatnie placówki Ruchu, prowadzone prywatnie przez ludzi chcących kultywować tradycje prasy w opozycji do wszechobecnej cyfryzacji, okazuje się, że absurdalne nagłówki czasopism wciąż nas bawią. Być może ich groteskowość jest potęgowana faktem, że zostały kiedyś wydrukowane. Żyjemy w erze memów, clickbaitowych tytułów i zabawnych rolek, które jednak są ulotne. Codziennie bombardowani niebieskim światłem zapominamy o treściach, które widzieliśmy zaledwie kilka sekund wcześniej.
Co więcej, każdy z nas może stworzyć coś podobnego. Tymczasem karykaturalność tekstów publikowanych przez @co_w_prasie_piszczy polega na tym, że kiedyś musiały przejść przez kilka par oczu, by ostatecznie trafić na papier. Dziś wydaje się to niemal iluzoryczne.
FacebookInstagramTikTokX