Nowa wprowadzona przez Instagram funkcja Instants, wyświetlająca się w zakładce wiadomości, bardziej przypomina irytującą reklamę niż miły dodatek. Na szczęście wiemy, jak ją wyłączyć.
Instagram z każdą aktualizacją sprawia, że zastanawiamy się, kto zgadza się na coraz to nowe „ulepszenia”. Zmiany w organizacji feedu, prostokątne miniatury zamiast funkcjonujących wcześniej kwadratów, problemy z chronologią i funkcjonująca podobnie do TikToka zakładka Rolki. Można by pomyśleć, że wielomilionowy, oparty na doświadczeniu użytkowników projekt weźmie pod uwagę ich opinie i powróci do wersji, która cieszyła się największym powodzeniem. Niestety, to nigdy się nie dzieje. Zamiast tego dostajemy kolejne funkcje i ulepszenia, które jeszcze mocniej zniechęcają nas do aplikacji.
Co miała dawać nowa funkcja?
Instagram uporczywie próbuje odciąć się od budowanego przez lata wizerunku aplikacji pełnej wyidealizowanych zdjęć. Idealne kadry, obróbka graficzna i ukrywanie wszelkich niedoskonałości były tym, z czym kojarzyła się aplikacja.
Od kilku lat w cenie jest autentyczność, której w idealnym świecie influencerów często brakuje. Meta ewidentnie próbuje przywrócić społeczny aspekt mediów społecznościowych, stawiając na prywatne i spontaniczne zdjęcia. Niestety – pomysł nie jest oryginalny, bo robił to już zarówno Snapchat, jak i BeReal, a realizacja pozostawia wiele do życzenia.
Wystające zza bocznej krawędzi zdjęcia znajomych bardziej przypominają reklamę typu pop-up niż wartościową treść czy wiadomość, w którą chcielibyśmy kliknąć. Do tego zupełny brak personalizacji i zawrotna liczba zdjęć, które po prostu przeklikujemy.
Do sedna – jak wyłączyć Instants?
Zamiast cieszyć się z nowych funkcji, szukamy sposobów, jak je wyłączyć – a to nie zawsze jest intuicyjne. Chcąc pozbyć się przypominających reklamę materiałów Instants, musimy skierować się do sekcji Ustawienia i aktywność. Zjeżdżamy niżej, klikamy w Preferencje dotyczące materiałów, a naszym oczom ukazuje się zbawienne zdanie: „Ukryj materiały instant w skrzynce odbiorczej”.


Cokolwiek próbuje osiągnąć Meta, nie robi tego najlepiej. Ściągane od bliźniaczych aplikacji pomysły przypominają spisane na kolanie od kolegi w szkole zadanie domowe. Jedynym, co my – użytkownicy – możemy zrobić, to buntować się w ciszy, wyłączając nową opcję.


