Braden Wallake, prezes agencji marketingowej HyperSocial, opublikował ostatnio na swoim profilu na LinkedInie wpis, który wywołał burzę w Internecie.
Jego wpis zgromadził blisko 40 tysięcy reakcji i 8 tysięcy komentarzy. Odbił się także szerokim echem w międzynarodowych mediach. Co spowodowało taką reakcję? „Jeszcze nigdy nie odsłoniłem się tak bardzo w sieci. Długo zastanawiałem się, czy to opublikować” – zaczyna Wallake.
Post, który podzielił internautów
Jak wyjaśnił, opublikował ten post, aby pokazać ludziom, że nie każdy szef jest nieczuły i ma gdzieś to, że musi zwolnić swoich pracowników. Jego zdaniem tego typu przemyślenia towarzyszą wielu szefom, którzy są zmuszeni do podejmowania tego typu decyzji. Bez względu na to, czy dotyczące one jednej osoby czy stu.
Większość reakcji była negatywna. Użytkownicy LinkedIna zarzucali mężczyźnie, że jest oderwany od rzeczywistości i skupia się wyłącznie na sobie, odwracając uwagę od nieszczęścia pracowników, którzy muszą teraz szukać nowej pracy.
„Wyobraź sobie, że płaczesz i myślisz: 'Oh, lepiej zrobię zdjęcie i wrzucę je później dla lepszego efektu na platformę zdominowaną przed kółko wzajemnej adoracji'”, „Ja, ja, ja, ja, ja. I ja”, „Czuję dużo większe współczucie wobec ludzi, którzy zostali zwolnieni i którzy cierpią", „W tych depresyjnych czasach wojny, trudności ekonomicznych i polaryzacji politycznej dobrze jest zobaczyć zabawny post, który poprawi wszystkim nastrój", „To żart, prawda?”, „Założyłem konto na tej platformie, aby zobaczyć czy to prawda. Mam nadzieję, że to żart, bo to najbardziej cringe'owa rzecz, jaką tutaj widziałem. A to bardzo wiele mówi” – to tylko niektóre z komentarzy.
Nie wszystkie głosy były jednak negatywne. Część internautów dziękowała Wallake'owi za podzielenie się swoimi przeżyciami oraz pokazanie, że mężczyźni również płaczą, a prezesi to ludzi z krwi i kości.
Prezes HyperSocial zdradził, że zwolnił dwóch pracowników. Obecnie w firmie pracuje pracuje 15 osób. Część osób sugerowała, że mężczyzna mógłby zmniejszyć swoje wynagrodzenie. Wallake wyjaśnił, że przez pierwsze 18 miesięcy nie wypłacał sobie wynagrodzenia, a od roku zarabia 250 dolarów tygodniowo.
Co ciekawe, głos zabrał Noah Smith, czyli jeden ze zwolnionych przez niego pracowników.
Wallake odniósł się do komentarzy i przeprosił za sposób, w jaki post został odebrany. Podkreślił także, że nie chodziło mu o to, aby robić z siebie ofiarę. Aby „odkupić swoje winy", napisał w post, w którym zwrócił się do użytkowników LinkedIna, którzy poszukują pracy. Poprosił ich, żeby napisali kilka słów o sobie. „Pracodawcy, oto wasza okazja, aby zatrudnić wspaniałych ludzi” – dodał.
Post Wallake'a rozpoczął trend na LinkedInie, w ramach którego ludzie dzielą się ze swoimi obserwatorami złymi wiadomościami opatrzonymi zdjęciami, na których płaczą.
