8 maja fani byłego frontmana Myslovitz mieli powód do radości. Artur Rojek wydał singiel „Gruby, mały”, zapowiadający pierwszy od sześciu lat album studyjny „Chciałbym urodzić się żeby latałem”.
Niepoprawne gramatycznie, nieporadne zdanie wypowiedziane przez kilkuletniego syna artysty stało się dla niego tak ważne, że nosi je zawsze ze sobą w formie tatuażu. Tatuaże pojawiły się też w kampanii wizualnej towarzyszącej nowemu singlowi – na kilka dni przed premierą pojawiły się plakaty przedstawiające zapisane na skórze obraźliwe hasła i obelgi skierowane w konkretne osoby.
Odniesienie do mowy nienawiści nie jest tu przypadkowe. Piosenka dotyka tematu wstydu, kompleksów i znaczenia słów, które często mimo niewinnych intencji wypowiadającego mogą zostać z nami na całe życie. Artysta w charakterystyczny dla siebie sposób otwiera się i buduje intymną narrację o dorastaniu z ciężarem cudzych ocen i opinii.
Warstwa muzyczna, a może warstwy muzyczne?
Współkompozytorem i producentem utworu jest Olek Świerkot, laureat Fryderyków za współpracę między innymi z Kaśką Sochacką czy Dawidem Podsiadło, zaś warstwę muzyczną wzbogacają orkiestracje autorstwa Zbigniewa Preisnera.
Rojek ruszy też w trasę
Trasa koncertowa promująca album wystartuje jesienią i obejmie siedem miast. Pierwszy koncert, zaplanowany na 11 października, odbędzie się w katowickim NOSPRze. Artystę będzie można zobaczyć też w Poznaniu, Toruniu, Wrocławiu, Krakowie, Łodzi i Warszawie, a bilety są już dostępne w sprzedaży.


