Podczas pokazu męskiej kolekcji Prady na sezon jesień/zima 2026 nie wszystko wyglądało idealnie. Wręcz przeciwnie – po wybiegu sunęły poplamione koszule, pogniecione, brudne tkaniny oraz długie mankiety z wyraźnymi śladami znoszenia. Ubrania wyglądały, jakby miały za sobą bardzo długą historię. Ten efekt był w pełni zamierzony.
Miuccia Prada i Raf Simons weszli w sezon z pokazem przepełnionym przesłaniami. W świecie pełnym kryzysów klimatycznych, napięć politycznych i ekonomicznej niepewności nienagannie skrojone oraz nieskazitelnie czyste ubrania mogą zabrzmieć fałszywie. Dziś moda może sprawiać wrażenie oderwanej od rzeczywistości, co utrudnia jej odbiór. Projektanci zrealizowali koncepcję, która odzwierciedla świat, w którym żyjemy – a świat w 2026 roku nie przypomina ideału. Prada postawiła więc na estetykę niedoskonałości, brudu, zagnieceń oraz śladów użytkowania jako formę komentarza do rzeczywistości.
Kolejną inspiracją dla kolekcji stało się pojęcie pentimento – termin oznaczający ślad wcześniejszej wersji obrazu widoczny pod powierzchnią naniesionych poprawek. W interpretacji Prady i Simonsa oznaczało to ubrania, które wyglądają, jakby skrywały kawałek przeszłości. Zagniecenia i plamy sugerują, że każda rzecz ma swoją historię. Raf wspomniał również o „archeologii mody” w kontekście wydobywania starych form i przetwarzania ich na nowo. W praktyce oznaczało to dekonstrukcję idei idealnego ubrania.
To nie pierwszy raz, gdy luksusowa marka szuka inspiracji w estetyce zniszczenia. Nie jest to nic odkrywczego, a trend ten panuje już od wielu lat. Możemy sięgnąć pamięcią do brudnych sneakersów Gucci z 2018 roku. Prada idzie jednak o krok dalej. Nie chodzi tu wyłącznie o efekt wizualny, lecz o zmianę podejścia do ubrań. Pokaz otworzył dialog o tym, jak często rzeczy luksusowe ulegają zniszczeniu w trakcie użytkowania i że właśnie w tym tkwi ich prawdziwe piękno.
Nie bójmy się używać ubrań, nie przejmujmy się śladami ich eksploatowania. Nośmy je, niszczmy, żyjmy w nich, nadajmy im historię. Niczym Jane Birkin i jej legendarna, prawidłowo eksploatowana torebka.
W tym sezonie Prada postawiła na dramatyczne, mocno wydłużone mankiety oraz długie, dwurzędowe garnitury. W całej kolekcji pojawiło się wiele akcentów kobiecości, podkreślonych pastelową kolorystyką i taliowaniami fasonami. Nawiązując do archeologicznych wykopalisk, w eleganckich garniturach inspirowanych latami dwudziestymi wyczuwalna była subtelna nuta nostalgii.
Prada wybiera uczciwość zamiast greenwashingu, podkreślając, że projektują z myślą o jakości i trwałości. Być może jest to także próba oswojenia luksusu z realiami rynku wtórnego. W końcu prada z drugiej ręki również bywa poplamiona. Skoro jednak moda istnieje, zdaniem Prady, powinna być tworzona najlepiej, jak się da.
Pokaz otworzył Mikołaj Księżopolski, 21-letni model pochodzący z Warszawy.
