Björk i Rosalía łączą siły w słusznej sprawie

09-10-20232 min czytania
Björk i Rosalía łączą siły w słusznej sprawie
fot. Felipe Santiago / Rosalía @rosalia.vt/Instagram
W tym miesiącu do sieci trafi wspólny utwór dwóch europejskich wokalistek. Ich współpraca ma na celu podniesienie świadomości na temat przemysłowej hodowli łososia w Islandii.
Piosenka nie ma jeszcze tytułu. Do tej pory w sieci pojawił się jedynie 75-sekundowy klip, przedstawiający rybę w niebezpieczeństwie. W klipie słychać dwie piosenkarki, powtarzające stwierdzenie: „Czy to słuszna rzecz do zrobienia? Nie wiem.”
Islandia jest największą nienaruszoną przyrodą w Europie i do dziś ma swoje owce, wędrujące swobodnie po górach, a latem jej ryby pływają swobodnie w naszych jeziorach, rzekach, fiordach. Kiedy islandzcy i norwescy biznesmeni zaczęli kupować fermy rybne w większości naszych fiordów, był to wielki szok i stał się głównym tematem tego lata. Nie rozumiemy, w jaki sposób byli w stanie to robić przez dekadę bez prawie żadnych przepisów, które by ich powstrzymywały tak sytuację swojej ojczyzny opisała Björk.
Björk i Rosalía przekażą dochód ze sprzedaży utworu mieszkańcom fiordu Seyðisfjörður, którzy od kilku miesięcy protestują przeciwko hodowli łososia. Darowizna ma pomóc im w pokryciu kosztów prawnych.
Fermy łososiowe to koszmar naszych czasów. Ryby są hodowane w warunkach, w których narażone są na złapanie przeróżnych chorób, m.in. wszy morskich. Wiele osobników ucieka z otwartych hodowli, próbując dopłynąć do rzek lub jezior. Takie ucieczki mogą prowadzić do katastrofy ekologicznej z dwóch powodów. Po pierwsze, osobniki, które uciekły z hodowli, mogą przenosić na swoich łuskach wcześniej wspomniane wszy morskie, niezwykle niebezpieczne dla dzikich ryb. Po drugie, rozmnażanie się łososi hodowlanych i dzikich stwarza zagrożenie dla tego gatunku – potomstwo takiej pary szybciej dojrzewa, co podważa ich zdolność do rozmnażania się w środowisku naturalnym.
O zgrozo, Polska jest jednym z największych importerów i eksporterów łososia hodowlanego. Ryby są transportowane do polskich zakładów przetwórczych, a następnie reeksportowane w różne „produkty końcowe”.
tekst: Olga Koczuk
FacebookInstagramTikTokX