TAURON Arena w Krakowie pęka w szwach. Pierwszy z dwóch zaplanowanych wieczorów Billie Eilish przyciągnął tłumy, które od pierwszych minut dają o sobie znać głośno i wyraźnie. Kochają Billie ze wzajemnością.
Napięcie przed wejściem Eilish na scenę to mieszanka euforii i nerwów. Światła gasną – to moment prawdy. Billie Eilish stoi na podwyższonej platformie, gotowa do wykonania „Chihiro”, a publiczność natychmiast przyłącza się do śpiewu. Momentami wokale fanów są tak intensywne, że przebijają przez jej charakterystyczne, subtelne zaśpiewy. Wkład wokalny publiczności wybrzmiewa przede wszystkim w trakcie utworów z najnowszego albumu „Hit Me Hard and Soft”, który stanowi trzon całego koncertu. Adrenalina pędzi przez żyły, uśmiech, również wzruszenia, nie zejdzie mi z twarzy przez całą resztę wieczoru.

fot. Henry Hwu, Billie Eilish, Kraków
Pierwszy raz widzę Eilish na żywo – zero rozczarowania. Między utworami wchodzi w interakcje z publicznością, porusza się swobodnie, każda piosenka ma swoją kolorystykę wyświetlaną na ekranach. Po krótkiej wymianie zdań z publicznością następuje seria tanecznych numerów. „Lunch” wywołuje pierwsze łzy w widowni, ale prawdziwa eksplozja następuje przy „Bad Guy” – prawdopodobnie największym przeboju w karierze 23-latki. Arena drży, a energia sięga zenitu.
Billie prosi o ciszę
Zmiana tempa następuje, gdy artystka siada w centrum sceny z gitarą, wspierana przez chórzystki. To moment na ballady, które stanowią najsilniejszą stronę jej twórczości. W pewnym momencie udaje jej się uciszyć całkowicie rozentuzjazmowany tłum.
Potrzebuje absolutnej ciszy do nagrania wokali „When The Party's Over”, które zostają zapętlone na żywo podczas występu.
„Lovely”, „Blue”, a także oscarowe „What Was I Made For?” z filmu „Barbie” to seria najbardziej poruszających utworów w trakcie krakowskiego wydarzenia. Szczególnie głośno wybrzmiewa „Happier Than Ever” – kawałek, który zdobył popularność jako TikTokowa sensacja, a polska publiczność radzi sobie z nim wzorowo. Ostatnią piosenką krakowskiego koncertu jest „Birds of a Feather”.

fot. Henry Hwu, Billie Eilish, Kraków
Niespodzianką wieczoru jest „Guess”. Zaproszenie Billie Eilish do remixu tego utworu podgrzało jeszcze bardziej niezwykle gorącą już temperaturę oryginału, a sam utwór niedawno wybrzmiał podczas warszawskiego koncertu Charli XCX na OWF2025. Tym razem to Eilish wykonuje go na żywo, podczas gdy Charli XCX pojawia się na telebimach. Odwrotność układu z warszawskiego wydarzenia sprawia wielką radość fanom obu artystek. Publiczność po raz kolejny daje o sobie znać.
Koncert Billie to eksplozja emocji, wzruszenia, poczucia wspólnej zabawy i wielkiej radości. Więź między Billie a jej polskimi fanami jedynie się umocniła. Artystka regularnie wchodziła z nimi w interakcje, dzieląc się osobistymi przemyśleniami na temat swojego życia i procesu twórczego. Ta przejrzystość i autentyczność sprawiają, że jest kimś więcej niż tylko gwiazdą popu — dla milionów Billie stała się przyjaciółką, powierniczką i inspiracją. I tak pozostanie.

fot. Henry Hwu, Billie Eilish, Kraków

![Radość i wzruszenie – Billie Eilish w Krakowie [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F68403223c72cb317d0c9cd4c%2Fkrakow-day1-%40henryhwu-14.jpeg&w=1920&q=60)
