Podczas, gdy inne miasta mierzą w osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2030 lub 2050 roku, Kopenhaga idzie o krok dalej. Chce stać się zielonym liderem już za 5 lat i właśnie wdraża mnóstwo patentów, które mają jej w tym pomóc.
Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Może jej się to jednak nie udać – ten plan sabotuje m.in. rząd polski – a konsekwencje jego niewykonania będą prawdziwie opłakane. Na szczęście liczą się też jednostkowe decyzje poszczególnych miast. Kopenhaga już 6 lat temu ogłosiła, że zamierza zostać pierwszą stolicą świata z zerową emisją dwutlenku węgla, a ma się to wydarzyć do 2025 roku. Do tej pory Kopenhadze udało się zmniejszyć emisję o 42 proc. Władze miasta wierzą, że ambitny plan uda się spełnić.
Jak miasto stu wież planuje osiągnąć ten cel?
Po pierwsze inwestować w rozbudowany system komunikacji miejskiej. W Kopenhadze na metro nie czeka się dłużej niż 2 minuty, a linie docierają w coraz dalsze zakątki miasta. To tylko jeden z zabiegów mających skłonić mieszkańców do nieporuszania się po mieście samochodem.
No właśnie, w Kopenhadze budynki nie mają nawet własnych parkingów, a jeżdżący autami mieszkańcy zmuszeni są szukać miejsc parkingowych na wspólnych przestrzeniach do parkowania. W przeszłości burmistrz Jensen próbował też zupełnie zakazać wjazdu samochodów do niektórych części miasta – jednak na razie bezskutecznie.
Większość kopenhaskich autobusów jest już elektryczna, przy czym nowy rząd rozważa uczynienie transportu miejskiego zupełnie darmowym we wszystkich największych miastach Danii, włączając w to jadące do Kopenhagi pociągi. Biorąc to wszystko pod uwagę, można zaryzykować stwierdzenie, że tylko najwytrwalsi kierowcy nadal upierają się przy siedzeniu za kółkiem.
Kopenhaga nie od dziś znana jest jako miasto rowerów. Po kryzysie lat 70. duński rząd zakwestionował sens polityki opartej na ropie naftowej, postanowił więc zainwestować w infrastrukturę rowerową, a nie samochodową. Efekt? Spektakularny – w 1970 roku jedynie 10 proc. mieszkańców przemieszczało się na rowerach – dziś rowerzyści stanowią 62 proc. mieszkańców Kopenhagi. A ścieżek i ułatwień rowerowych ciągle przybywa: poczynając od rowerowych autostrad, stacji przeglądu i naprawy, a kończąc na 12 rowerowo-pieszych mostach, które zbudowane zostały na przestrzeni ostatniej dekady.
To jednak nie wszystko. W celu zmniejszenia śladu węglowego, Kopenhaga coraz szybciej przełącza się na zieloną energię. Zainstalowano już 62 wielkie turbiny wietrzne, które generują obecnie 158 megawatów (do 2025 roku turbiny mają dawać 460 megawatów energii). Niedaleko centrum miasta otwarto też elektrownię, która wytwarza ciepło i energię ze śmieci. Jest tak efektywna, że konieczne do jej funkcjonowania odpady importowane są nawet z Wielkiej Brytanii. Warto dodać, że elektrownia może również służyć jako stok narciarski, co tylko dodatkowo zwiększa jej opłacalność. Mimo sukcesów inwestycyjnych miasto planuje w przyszłości korzystać z energii geotermalnej, choć póki co rozwiązanie to jest w fazie testowej. Inną częścią planu jest uczynienie zarówno starych, jak i nowych budynków jak najbardziej wydajnymi energetycznie.
Neutralność klimatyczna, tak jak w innych miastach świata oznacza redukcję emisji z transportu, elektryczność, ogrzewanie i chłodzenie – a nie np. ślad węglowy generowany przez mieszkańców kupujących i sprowadzających produkty zza granicy – ale miasto podejmuje też szereg innych działań mających na celu zmniejszenie emisji na innych polach. Jedna z bardziej interesujących strategii obejmuje serwowanie mniejszej ilości mięsa w instytucjach publicznych, takich jak szpitale i przedszkola.
Pozostaje mieć nadzieję, że inne europejskie miasta wezmą przykład z Kopenhagi.


