Wyłączając gotówkę z obiegu, nie tylko uzależniamy się od technologii, narażamy małych przedsiębiorców na koszty transakcyjne i wyzbywamy się prywatności. Uniemożliwiamy też pomoc osobom w kryzysie bezdomności i narażamy je na jeszcze większe wykluczenie.
Wad wprowadzenia systemu bezgotówkowego jest wiele. Poza tymi najbardziej nośnymi, dotykającymi większości członków społeczeństwa, są też takie, o których mówi się mniej. Omijane wzrokiem, ukryte w przestrzeniach pomiędzy, dotykają tych, o których wielu wolałoby nie mówić – osób w kryzysie bezdomności.
Skala zjawiska jest przytłaczająca
Choć rozwój płatności elektronicznych wspiera PKB, tworzy też bariery dla osób najuboższych i wykluczonych, które nie posiadają kont bankowych i polegają na gotówce. Zmierzenie skali problemu, jakim jest kryzys bezdomności, nieustannie sprawia trudności ze względu na różnice w metodologii badań i definicjach.
Według oficjalnych raportów państw członkowskich liczba osób w Unii Europejskiej pozostających każdej nocy bez dachu nad głową oscyluje w granicach miliona. Problem nie jest więc marginalny.
Wykluczenie finansowe
Wykluczenie finansowe to procesy, które służą ograniczeniu dostępu do systemu finansowego określonym grupom społecznym. Osoby o niskich dochodach lub znajdujące się w niekorzystnej sytuacji społecznej napotykają wiele trudności w korzystaniu z usług finansowych, które są im potrzebne. Niejednokrotnie nie mogą posiadać kont i dokonywać rozliczeń bezgotówkowych, nie mają dostępu do kredytów o rozsądnym poziomie oprocentowania i nie mają możliwości budowania nawet niewielkich oszczędności.
W Polsce odsetek osób nieubankowionych w 2021 roku wynosił 4,28%. To liczba, na którą łatwo machnąć ręką z perspektywy osoby niedotkniętej problemem. Przy populacji przekraczającej 37 milionów, 4% to jednak ponad półtora miliona ludzi. Oczywiście, nie wszyscy są w kryzysie bezdomności – ale każda z nich spotka się z niemałymi trudnościami, jeśli społeczeństwo stanie się bezgotówkowe.
Jednocześnie osoby w kryzysie bezdomności funkcjonują w równoległej rzeczywistości finansowej, pozbawionej korzyści płynących z nowoczesnych narzędzi. Wpływ braku gotówki na ich źródła dochodu, wśród których prym wiedzie żebractwo, jest ogromny. Dużo łatwiej jest bowiem przekonać drugiego człowieka do dania banknotu niż zrobienia BLIKA – tym bardziej, że do przyjęcia szybkiego przelewu potrzebne jest konto bankowe, aktywny numer telefonu i sam telefon.
Postęp gospodarczy nie może odbywać się kosztem najbardziej narażonych grup społecznych
Potrzeby osób mierzących się z wykluczeniem finansowym bardzo często nie są zintegrowane z realną polityką społeczną. Żyjąc bez dachu nad głową, jesteśmy bardziej narażeni na kradzieże, w tym kradzież dokumentów potrzebnych do posiadania konta w banku. Nie mogąc się wylegitymować, tracimy wiele przywilejów, które przeciętny człowiek bierze za pewnik.
Dodatkowo około 30% osób w kryzysie bezdomności mierzy się z uzależnieniem. Środki otrzymywane w ramach wsparcia socjalnego często nie umożliwiają zakupu substancji będących źródłem choroby – a nagłe odstawienie substancji uzależniającej, w tym alkoholu, jest bardzo niebezpieczne i może nawet zagrażać życiu. Nie sugeruję, że alkohol powinien lać się strumieniami – a raczej, że uzależnienie to choroba, a wyjście z nałogu bez profesjonalnej pomocy, szczególnie znajdując się w trudnej sytuacji życiowej, jest często niemożliwe.
Bezgotówkowe społeczeństwo naraża osoby wykluczone społecznie i ekonomicznie na pogorszenie ich sytuacji życiowej. Gotówka to nie relikt przeszłości. To ostatnia linia ratunku dla tych, którzy wypadli z systemu. Postęp ma swoją cenę – i jak zwykle, płacą ją ci, którym zostało najmniej.
Tekst napisany na bazie danych pochodzących przede wszystkim z artykułu: „Homeless in Europe: A Closer Look at the Homeless in a Cash-free Economy: The Example of Poland” Christian Orobello, Uniwersytet Gdański 2024


