Autobiograficzny fanfik z życia Rowling

04-09-20222 min czytania
Autobiograficzny fanfik z życia Rowling
Stało się. J.K. Rowling wydała kolejną książkę. Nie jest to jednak nowa część opowieści ze świata Harry’ego Pottera, a thriller. „The Ink Black Heart” to nie pierwsza opublikowana po sukcesie magicznej serii dla dzieci powieść autorki – jest to szósta z kolei część cyklu „Cormoran Strike.” Dlaczego zatem poprzednie pięć części przeszło przez światowe księgarnie całkowicie bez echa? Do tej pory Rowling tworzyła tę serię pod pseudonimem.
Wydawnictwo zdecydowało się w końcu jednak ujawnić prawdziwe oblicze autora serii „Cormoran Strike.” Najwyraźniej książki nie cieszyły się wystarczającym zainteresowaniem i bez znanego nazwiska na okładce wcale nie zachęcały czytelników do zakupu. Patrząc na treść ostatniej z nich wiemy nawet dlaczego.
Nie jest tajemnicą, że autorka przygód Harry’ego Pottera słynie z transfobicznych poglądów. Wszystko zaczęło się jeszcze w 2020 roku, gdy pisarka opublikowała na Twitterze wpis, w którym sprzeciwiła się używaniu określenia „osoby menstruujące”, wykluczając tym samym istnienie osób trans i niebinarnych. Potem było już tylko gorzej: opublikowała niezgodny z nauką esej dotyczący terapii hormonalnej i oskarżała aktywistów ruchów na rzecz osób transpłciowych o stanowienie prawdziwego zagrożenia dla kobiet. Na Rowling natychmiast wylała się fala zasłużonej krytyki, którą pisarka postanowiła najzwyczajniej w świecie „olać.” Podobnie olała również stawiane jej zarzuty o prześmiewcze przedstawienie i stereotypizacje hogwardzkich przedstawicieli mniejszości etnicznych.
Thriller „The Ink Black Heart” opowiada bowiem historię YouTuberki – Edie Ledwell, która mierzy się z falą internetowego hejtu po tym, jak w swoich filmikach zaczęła przedstawiać ableistyczne, rasistowskie i transfobiczne treści. Edie otrzymuje groźby śmierci i gwałtów, a na końcu historii zostaje znaleziona martwa na pobliskim cmentarzu. Brzmi znajomo, prawda? Szczególnie gdy czytamy, że sama Rowling przedstawia swoją bohaterkę jako ofiarę wojowników o sprawiedliwość społeczną.
Wszystko wygląda jeszcze gorzej, gdy przyjrzymy się bliżej nowemu pseudonimowi pisarki – Robert Galbraith. To imię i nazwisko nosił bowiem XX-wieczny psychiatra słynący z stosowania „leczących homoseksualizm” terapii konwersyjnych. Oczywiście zbieżność nazwisk mogłaby być przypadkowa, gdy nie fakt, że Galbraith jest postacią dość znaną, posiadającą obszerny artykuł na Wikipedii poświęcony swojej osobie i 3 opublikowane książki. Trochę nie chce się wierzyć, żeby posiadająca tak ogromny staż pisarski Rowling, nie zrobiła nawet pobieżnego researchu na temat obranego przez siebie pseudonimu.
Brytyjka zaprzecza głosom nazywającym „The Ink Black Heart” przerysowanym autobiograficznym fanfikiem i zapewnia, że w momencie, gdy w sieci pojawiały się pierwsze negatywne komentarze, powieść była już praktycznie ukończona, ciężko w to jednak uwierzyć.
tekst: Zofia Markiewicz
FacebookInstagramTikTokX