Podczas wtorkowej Małej Rady Programowej Łódzkiej Szkoły Filmowej absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, Anna Paliga, przedstawiła swoje stanowisko wobec nadużyć, do których dochodziło, kiedy była studentką. List opublikowała również na Facebooku i jak można się domyślić, post odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych.
Paliga oskarżyła wykładowców łódzkiej filmówki o przemoc fizyczną i psychiczną oraz nadużywanie władzy. Według niej uczelnia nie przestrzega zasad etyki i nie zapewnia studentom poczucia bezpieczeństwa, a absolwenci nie wiedzą, jak bronić się przed mobbingiem i wykorzystywaniem seksualnym na planie oraz uważają przekraczanie swoich granic psychicznych i fizycznych za niezbywalną część zawodu. Aktorka podała również przykłady przemocowych zachowań, które miały zostać „zamiecione pod dywan" przez władze uczelni.
Przemoc, mobbing i molestowanie
W liście aktorka wymieniła przykłady sytuacji przemocowych, do których miało dochodzić podczas jej nauki na wydziale aktorskim łódzkiej filmówki. Podkreśliła jednak, że to tylko „kropla w morzu nadużyć". Paliga opisała, jak jeden z wykładowców rzucił w grającą grupę krzesłem, które wybiło dziurę w suficie, a następnie ruszył z pięściami na studenta. Inny pogryzł studentkę od dłoni do szyi po to, żeby pokazać, jak gra się pożądanie. Natomiast podczas ćwiczeń aktorskich studenci byli zmuszeni stać naprzeciwko siebie w cielistych majtkach i mówić o tym, co nie podoba im się w ciele partnera. Jak zwraca uwagę Paliga, nie zostali wcześniej zapytani o zgodę na takie ćwiczenie.
Paliga oskarżyła także ówczesnego rektora, Mariusza Grzegorzka, o to że w trakcie pracy nad dyplomem poniżał zarówno ją, jak i jej kolegów, a także wielokrotnie nazywał ją „pierdoloną szmatą, kurwą". Kiedy poinformowała o tym prorektora Michała Staszczaka, miała usłyszeć, że „nie umie zaciskać zębów, a powinna" i że „jest zbyt miękka na ten zawód". Studiowanie na łódzkiej filmówce przepłaciła załamaniem nerwowym. Zaczęła zażywać leki przeciwlękowe oraz uczęszczać na terapię.
Film Jagody Szelc „Monument" to dyplom filmowy studentów wydziału aktorskiego Łódzkiej Szkoły Filmowej, którego premiera odbyła się w sierpniu 2018 roku. W rozmowie z TOK FM reżyserka wyznała, że dla aktorów udział w tym projekcie był sposobem na „odtraumatyzowanie się" po doświadczeniach z wykładowcami szkoły filmowej. Choć każdego roku naukę na wydziale aktorskim zaczyna ok. 20 osób, na drugim roku cztery osoby odpadają. Według Szelc „w związku z tym z nimi można zrobić wszystko", a wiele z tych postaw tłumaczy się potrzebą budowania w nich otwartości, ponieważ aktorzy pracują na ciele. – „Mówię o przemocy, o upokorzeniu. Wychowuje się pokolenie, które pije, „leczy” się alkoholem. Oni są poddawani presji, wychowywani przez starszych kolegów, że wolno ich tak traktować" – podkreśliła Szelc.
Reżyserka opisała wówczas sytuację, która przydarzyła się jednej z aktorek „Monumentu". O tym samym zdarzeniu opowiedziała Anna Paliga podczas wtorkowej Małej Rady Programowej Łódzkiej Szkoły Filmowej.
Cały post Anny Paligi możecie znaleźć poniżej:
Do sprawy odniosła się również aktorka Maria Dębska, która przyznała, że uczestniczyła w dwóch sytuacjach opisanych przez Paligę.


