Co roku mamy do czynienia z parawanowymi wojownikami, którzy nie odpuszczają i walczą o zajęcie odpowiednio dużej przestrzeni na plaży dla siebie i reszty rodziny. Od wielu sezonów poznajemy różne taktyki - rozstawianie parawanów na plaży już o 5 rano lub sposób dla bardziej odważnych - pozostawianie ich przez kilka dni, w wielu nadmorskich miejscowościach stał się normą. Chodzi przecież o to, żeby nikt nie zajął upatrzonej miejscówki.
Problem z roku na rok jest dla wielu plażowiczów coraz bardziej nieznośny. Niektórzy właściciele parawanów w bezczelny sposób zagarniają duży teren „dla siebie” i nie myślą zupełnie o innych wczasowiczach. Urzędnicy w pewnych miejscowościach starają się więc wprowadzić restrykcje dotyczące korzystania z plaży publicznej. Długa płachta materiału przymocowanego do drewnianych kijów pierwotnie przeznaczona jest do ochrony przed wiatrem i tego właśnie powinniśmy się trzymać. Jak widać, niektórzy wciąż nie rozumieją do czego służy tak prosty wynalazek jak parawan i bez skrupułów co roku biorą udział w bitwie zwanej „parawaningiem”.
24 lipca w Mielnie pojawili się nowi zawodnicy, którzy w tym miesiącu zdobywają pierwsze miejsce w kategorii wielkości odgrodzenia „prywatnego” kawałka plaży. Gdy zdjęcia z kamer pojawiły się w sieci, internauci nie pozostawili na przyłapanych plażowiczach suchej nitki. Szyderczych komentarzy jest wiele, ale my ciekawi jesteśmy co wy o tym myślicie.