Drzemka między obowiązkami służbowymi to często marzenie wielu z nas. W Japonii nie jest czymś nietypowym. Badania wykazują, że Japonia przoduje w rankingu deficytu snu swoich obywateli. Przeciętny Japończyk-pracoholik co miesiąc jest w stanie wyrobić nawet 100 nadgodzin. Przyczynia się to do powszechnego problemu zwanego karoshi, czyli nagłej śmierci w wyniku przepracowania i stresu. Pracodawcy świadomi skali tragedii, widząc, jakie straty może ponieść firma, która nie dba o odpowiedni wypoczynek swojego personelu uznali, że najlepszą opcją będzie zapewnienie im specjalnych sypialni i pozwolenie, a wręcz zachęcanie do regeneracji w dowolnym momencie dnia.
Firmy wprowadziły różne sposoby na powstrzymanie Japończyków przed wiecznym niewyspaniem. Powstał też system nagród, dla tych, którzy dbają o swoje zdrowie. Takim bonusem motywacyjnym są na przykład żetony wymienialne na posiłki w firmowej kantynie, dzięki czemu pracownik może zaoszczędzić rocznie ponad 2 tys złotych. Biura zamykane są o 21 i szefowie zachęcają do korzystania z opcji „Lśniących Poniedziałków", czyli brania wolnego w pierwszej części dnia, zawsze na początku tygodnia.
Ten nieinwazyjny pomysł ratuje przede wszystkim życie wielu osób, ale także pozwala firmom zmniejszyć dług spowodowany niewydolnością pracowników, szacowany na około 138 mld dol. rocznie.