6 barwnych historii pigmentów malarskich, które już wyszły z użytku

Autor: ZG
13-03-20201 min czytania
6 barwnych historii pigmentów malarskich, które już wyszły z użytku
Najpopularniejsze z kolorów zmieniają się nie tylko zgodnie z trendami, ale też wraz z ich dostępnością. Czy to dlatego, że były trujące, za drogie, czy też ich wyprodukowanie wymagało zbyt dużej ilości ślimaków, niektóre z pigmentów zniknęły ze świata sztuki.
1/6
Biel ołowiana
Biel ołowiana
Jasność europejskich obrazów klasycznych jest w dużej mierze skutkiem ołowianej bieli, pigmentu powstałego z hydroksowęglanu ołowiu(II). Artyści tacy jak Vermeer używali jej, by nadać obrazom jasną poświatę, która biła z ich płócien – choć jest silnie trująca. Niektórzy twierdzą, że jej toksyczne właściwości były powszechnie znane, lecz godzono się z nimi na zasadzie wyrzeczenia: ponoć ma niezrównaną wytrzymałość i niepowtarzalną barwę, najcieplejszą z podstawowej palety bieli. Wreszcie zastąpiono ją bielą tytanową – mniej niebezpiecznym, lecz strukturalnie mniej silnym pigmentem – i choć ciężko ją zdobyć (i nadal jest toksyczna), niektórzy artyści do dziś dnia poszukują dostarczycieli właśnie bieli ołowianej.
Majski niebieski
Majski niebieski
Na malowidłach ściennych, naczyniach i zdobieniach tworzonych przez Majów i Azteków przebija się kolor nieba. W Ameryce Centralnej majski niebieski zanikł wraz z kolonizacją – tak samo, jak przedkolumbijskie cywilizacje. Od dawna uważany był za miks naturalnej gliny i rośliny indygowca, jednak tajemnicę stanowił powód, dla którego barwnik okazał się tak trwały. W 2013 roku odkryto, że tajemnicą majskiego niebieskiego jest obróbka – pigment wytwarzano w ramach rytuału, podczas którego podgrzewano go palącym się kadzidłem. Po zanurzeniu w kadzi, pomalowane przedmioty wrzucano do studni z wodą. Ponieważ farba nie miała czasu zaschnąć, naukowcy wywnioskowali, że zastygała w formie glazury właśnie przez nagłą zmianę temperatur.
Mumiowy brąz
Mumiowy brąz
Ulubiony odcień prerafaelitów wytwarzany miał być z egipskich mumii – zarówno tych ludzkich, jaki i kocich. Proszkowano je i mieszano z mirrą. Niestety, ponieważ ten brąz tworzony był z naturalnych komponentów stosunkowo szybko pękał. Martin Drölling, który w 1815 roku namalował „L’intérieur d’une cuisine” podobno użył do tego celu mumii francuskich królów wykopanych spod paryskiej bazyliki Saint-Denis. Według historyjki opublikowanej w magazynie Time w 1964 roku, brąz mumiowy nie prztrwał z powodu ograniczonej ilości niecodziennego surowca, któremu zawdzięcza swoja nazwę. Dyrektor zarządzający londyńskiego targu kolorów miał wtedy powiedzieć magazynowi:
„Pewnie znalazłoby się tu jeszcze kilka kończyn, ale nie mamy wystarczającej ilości, by zrobić więcej farby”.
Purpura tyryjska
Fioletowy paradoks: najcenniejszy pigment antycznego świata produkowany był z drapieżnych ślimaków. Morskie mięczaki można było znaleźć na wybrzeżu Tyru, starożytnego miasta Fenicjan. Uważana na bogaty kolor godzien królów, ten lekko czerwony fiolet miał zyskiwać na urodzie jeszcze bardziej, jeśli wystawiło się go na działanie promieni słonecznych. Niestety – do zabarwienia szaty na purpurowo potrzebna była cała góra ślimaków. Był bardzo drogi, a koniec końców zanikł.
Zieleń Scheelego
Żółtozielony pigment otrzymany po raz pierwszy przez Carla Wilhelma Scheelego w 1778 roku ma jasny, zielono-żółty kolor. Tworzony był z wodoroarseninu miedzi(II) – pomimo swojej toksyczności znalazł się zarówno na obrazach, jak i w przedmiotach codziennego użytku: świeczkach, zabawkach i tapetach ściennych. W XIX wieku dzieci często truły się właśnie od zabarwionej arszenikiem świeczki, kobiety w zielonych sukniach podobno częściej mdlały, a drukarze, którzy używali tej farby cierpieli na poważne problemy zdrowotne. Plotka głosi, że pigment mógł odegrać ważną rolę w śmierci Napoleona Bonaparte, który mieszkał w pokoju zabarwionym na jego ulubiony kolor – jasny zielony – ślady arszeniku znaleziono we włosach cesarza Francuzów.
Smocza krew
Smocza krew
Smocza krew zmieszana ze sproszkowanym złotem stosowana była jako farba do pisania na pergaminie.Niektórzy, włączając w to XVI-wiecznego nawigatora Richarda Edena, wierzyli, że pigment o tej nazwie tworzony jest z prawdziwej smoczej krwi i to zmieszanej z krwią słonia. Eden posunął się nawet do tego, by opisywać wojny między słoniami a smokami – jakkolwiek ekscytujące mogły się one wydawać, pigment produkowany jest z żywicy południowoazjatyckiego drzewa dracena smocza(Dracaena draco), zwanego drzewem smoczym lub smokowcem.Można podejrzewać, że historyjka pomogła niejednemu kupcowi sprzedać tę żywą, krwistą czerwień, ale w XIX wieku jej popularność zanikła.
FacebookInstagramTikTokX