5 filmów, które zmieniło moje życie [OPINIA]

Autor: Agnieszka Sielańczyk
03-04-20253 min czytania
5 filmów, które zmieniło moje życie [OPINIA]
fot. kadr z filmu „Million Dollar Hotel”
To smutne, że 56% pokolenia Z uznaje treści w mediach społecznościowych za bardziej istotne niż programy telewizyjne i produkcje filmowe, a sama koncepcja kinematograficznego doświadczenia zdaje się być zagrożonym gatunkiem. A przecież istnieją filmy, które nie tylko nas poruszają, ale fundamentalnie zmieniają nasze trajektorie życiowe. To nie przesada – dobry film potrafi rozłożyć na czynniki pierwsze dotychczasowe przekonania, a następnie zrekonfigurować je w zupełnie nowym porządku. Tak było w moim przypadku.
Jeszcze kilka lat temu mój wybór padłby na „Donnie Darko”, który sprawił, że polubiłam swoje dziwactwa albo „Trainspotting”, który nauczył mnie, że bycie uzależnionym od narkotyków jest całkiem cool. Niestety dojrzałam i doceniłam kilka innych tytułów, które co jakiś czas powtarzam, żeby przypomnieć sobie, za co lubię życie oraz własny gatunek.

„Buntownik z wyboru” (Good Will Hunting)

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam „Buntownika z wyboru” byłam nastolatką i kompletnie nie wiedziałam, co robić ze swoim życiem. Film Gusa Van Santa trafił do mnie jak rzadko który tytuł – nie przez naiwny optymizm, lecz przez surową autentyczność relacji między genialnym matematycznym samoukiem Willem a jego terapeutą (Robin Williams w roli, która przezwycięża wszelkie hollywoodzkie konwencje).
To, co uderza mnie przy każdym ponownym seansie, to unikanie oczywistych dróg narracyjnych. Will Hunting nie jest buntownikiem z nadęcia i pozy – jego opór wobec systemu wynika z głęboko zakorzenionego lęku przed porażką i zranieniem. Film, który nauczył mnie, że prawdziwą odwagą jest gotowość na własną wrażliwość i ciosy, które muszą nadejść.

„Million Dollar Hotel”

Wim Wenders stworzył tu filmowy ekwiwalent poezji wizualnej, która wymyka się jednoznacznym interpretacjom. Film, przez wielu odbierany jako pretensjonalny, dla mnie stanowi fascynujący eksperyment z narracją, gdzie akcja toczy się w przestrzeni między rzeczywistością a wyobraźnią.
Pamiętam, jak oglądałam go podczas bezsennej nocy, kiedy Warszawa była dla mnie wciąż tak samo obca i niezrozumiała jak tytułowy hotel. „Million Dollar Hotel” dał mi przyzwolenie na niejednoznaczność – na bycie pomiędzy wyrazistymi definicjami i bycie w tym pięknym.

„Spirited Away: W krainie bogów”

Miyazaki w „Spirited Away” wykonuje manewr, który wydaje się niemożliwy – tworzy animację zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, nie idąc na żaden kompromis. Film ten stał się moim towarzyszem w czasie, gdy większość klasyki animacji wydawała mi się zbyt naiwna lub zbyt cyniczna. Dziesięcioletnia Chihiro, która musi odnaleźć się w świecie duchów i bogów, by ocalić rodziców zamienionych w świnie, dała mi odwagę, by zaakceptować chaos i niejednoznaczność własnego życia. Wspaniałe było dla mnie odkrycie, że podobnie jak jeden z bohaterów, niegdyś byłam rzeką.

„2001: Odyseja kosmiczna”

Paradoksalnie, film, który dotyka nieskończoności kosmosu, pomógł mi zrozumieć własną skończoność. Dzieło Kubricka obejrzałam najpierw jako nastolatka, kompletnie go nie rozumiejąc, potem w czasie studiów, kiedy wydawało mi się, że rozumiem wszystko, by wreszcie wrócić do niego w trzeciej dekadzie życia z pokornym przyznaniem, że pewne rzeczy pozostaną tajemnicą.
„Odyseja kosmiczna” to antidotum na współczesną kulturę natychmiastowych odpowiedzi. Film, który wymaga cierpliwości i oferuje więcej pytań niż rozwiązań, stał się dla mnie swoistym ćwiczeniem duchowym – lekcją uważności w świecie rozproszenia. Jego wizualna precyzja i filozoficzna głębia są jak architektura katedry – przypominają, że istnieją dzieła, które przerastają swoich twórców.

„Labirynt fauna”

Film, który z pozoru mógłby być bajką dla dzieci, okazuje się być przeszywającą alegorią faszyzmu i oporu przeciwko tyranii – a wszystko widziane oczami dziewczynki, która ucieka w świat fantazji przed brutalnością otaczającego świata. Ofelia, konfrontując się z mitycznymi bestiami, paradoksalnie odnajduje w sobie więcej odwagi niż dorośli, którzy poddają się reżimowi. Aktualny i przerażający obraz wojennej rzeczywistości.
FacebookInstagramTikTokX